E-Liquidy

American Sweets – Nutty Choco. Czoko?


Po długim letargu budzimy się do życia, natomiast jakby na to nie spojrzeć, i w którą by stronę nie kombinować, jest zima. Nie wiem czy jest to zjawisko hiper-popularne, natomiast ja tak mam – z owocków i tym podobnych przechodzę na deserówki.
Właśnie z deserówką mamy dzisiaj na pieńku – bohater na dziś – Nutty Choco od American Sweets. Zapraszam 🙂

I'm in loove with da czokoooo...?

Z serią American Sweets miałem już nieco styczności – i były to spotkania zdecydowanie przyjemne.
Nutty Choco nie zaskoczyło mnie nagłym nożem w plecy – jakość nie spadła, samo otwarcie butelki już kusi do spróbowania. Miło tak czasem nie dostać nożem w plecy, huh. To bardzo poprawia nastrój.
Ale ale, dosyć gadania. Cthulu jest głodny, pora go nakarmić.

Cthulu jeszcze pogłoduje, bo najpierw zapach.

Kto kiedykolwiek otwierał Monte (To obok) – wie jak pachnie. Otwarcie butelki z Nutty Choco roztacza niemalże taką samą woń – orzechy laskowe, czekolada… Do pełnego Monte w zasadzie brakuje tylko mleka.
Moje wewnętrzne orzecho-lubne mini-ja jest bardzo zadowolone – zapach jest intensywny, ale nie chemiczny. Najbardziej dominujący jest orzech, czekolada owija go dopiero po sekundce.
Bardzo przyjemny.

Pora nakarmić bestię!

Smak nie pozostawia złudzeń ani nie zawodzi – kremowy mix orzecha z czekoladą. Nie odbija chemią, oba główne kierunki smakowe są dobrze odwzorowane. Słodycz nie jest zabójcza – owszem, mieszanka zdecydowanie należy do słodkich, ale raczej w kierunku tych stonowanych – nie wywołuje przesłodzenia od pierwszego „strzału”
Powiedziałbym nawet że mógłbym prze-wapować całą buteleczkę tego bez specjalnego zmęczenia. W dzieciństwie Monte zawsze było mi mało – zdecydowanie byłem fanem tego deseru, a w buteleczce która teraz stoi sobie przede mną, jest swego rodzaju powrót do tamtych dni. Taka swoista retrospekcja, z ciepłymi akcentami dobrych wspomnień.

Porady troszku, i podsumowanie!

Nutty Choco to dokładnie to co na etykiecie – Nutty i Choco.
Pozytywnie nastawia jakością wykonania, smak i zapach są bez zarzutu. Mogę śmiało polecić każdemu kto gustuje w Monte i tego typu deserach – będziecie zadowoleni, jak amen w pacierzu. Gorzej z ludźmi którzy nie przepadają – tych czeka wyjątkowo ciężka przeprawa.

Jeżeli już zdecydujecie się by spróbować Nutty Choco samemu – mam dla was drobną poradę. Cała seria American Sweets, nie tylko ten jeden smak, lubią sobie poleżeć – wiem że to dość długo, ale odłóżcie sobie ten premix po rozmieszaniu z bazą na jakieś dwa tygodnie. Zobaczycie, naprawdę warto. Odleżakowany rozkwita.

I to by było na tyle z orzeszkami  i czekoladą – mam nadzieję że nie zanudziłem was na śmierć…
Jeśli chcecie dodać coś od siebie, sekcja komentarzy czeka na wasz głos, dajcie jej wycisk 🙂

Trzymajcie się, porządnych chmurek w tym chłodnym Grudniu, i do następnego artykułu 🙂


Dodaj komentarz :)

avatar
  Subscribe  
Powiadom o