Bazy I Aromaty

Aromat TPA – czarna porzeczka


Smak 25%
Cena 60%
Zapach 20%
Dostępność 75%
Krótkie podsumowanie

Aromat jest tani i łatwo go dostać. Moim zdaniem to jedyne zalety tego płynu.

Wynik 45%
Oceny czytelników
0 głosy
0

Jak pewnie zdążyliście już zaobserwować, jestem wielkim fanem mieszania i uwielbiam bawić się różnego rodzaju smakami liquidów do e-papierosów. Podczas samodzielnego sporządzania płynów bardzo dużo zależy od umiejętności i wiedzy, ale zdecydowanie więcej od składników produkcji. To właśnie z tego powodu cały czas przemierzam supermarketowe wyspy oraz sklepy internetowe w poszukiwaniu idealnych smaków i aromatów. Dziś postanowiłem zająć się (nie pierwszy raz) znaną i chyba dosyć lubianą marką na rynku elektronicznych papierosów, czyli TPA (The Perfumer’s Apprentice) i ich czarną porzeczką.

Pierwsze wrażenie

Czarna porzeczka od TPA to pierwszy aromat, z którym miałem styczność podczas samodzielnego mieszania liquidów – jest to więc trochę sentymentalna podróż w przeszłość. Szukałem czegoś, co przypomina popularne soki z czarnej porzeczki, które dostępne są w polskich sklepach. Czegoś, co wykręca twarz od kwaskowatości. Zamówione buteleczki dotarły dość szybko i mogłem przejść sprawnie do działania. No powiedzmy, że sprawnie bo tradycyjnie musiałem najpierw zmierzyć się z niezbyt wydajnym i wygodnym kroplomierzem stosowanym przez TPA w ich szklanych buteleczkach. Na szczęście aromat był bardzo rzadki, co trochę ułatwiło całą operację.

Smak, zapach i kolor

the Perfumer ApprenticeAromat jest kompletnie bezbarwny, czyli taki jaki lubię najbardziej. Pierwsza rzecz, która wzbudziła moje wątpliwości to zapach. Nie jest on zbyt przyjemny i zachęcający do wapowania. Postanowiłem jednak nie oceniać książki po okładce i dać mu szansę. Na początek przygotowałem płyn z 10-procentowym stężeniem aromatu. Odczekałem sobie spokojnie tydzień, codziennie zaglądając i sprawdzając zapach. Cały czas coś mi nie pasowało, a zapach pozostawał taki sam jak na początku.

Dzień próby

Gdy przyszedł dzień próby byłem jednocześnie podekscytowany i zmartwiony. Po zalaniu płynu do e-papierosa okazało się, że na pewno nie jest to smak, którego szukałem. Pierwszym, co mi przeszło przez myśl było to, że może ja coś zepsułem w trakcie mieszania. Postanowiłem się nie poddawać i kombinować dalej. Robiłem różne stężenia, jednak smak nadal nie był nawet podobny do owocu z nazwy tego aromatu. Jest to na pewno jakiś smak owocowy, jednak od czarnej porzeczki bardzo się różni.