E-Liquidy

Atmos Lab – kokos


Smak 10%
Nagar 10%
Cena 10%
Jakość 10%
Krótkie podsumowanie

Najgorszy aromat z jakim miałem do czynienia. Nie polecam.

Wynik 10%

Był etap w mojej karierze wapera, kiedy lubowałem się strasznie w płynach deserowych i drinkach. Moje ulubione liquidy w tym czasie to pinacolada, malibu i mohito. Ostatnio pomyślałem, że warto wrócić do dawnych przysmaków i postanowiłem, że samemu przygotuję kilka smacznych płynów do e-papierosa w tym klimacie.

Po krótkich poszukiwaniach w internecie udało mi się złożyć zamówienie, w którego skład weszły 4 aromaty od firmy Atmos Lab, z których najbardziej zależało mi na kokosie. Za całość zapłaciłem około 120 złotych. Niezbyt tanio, ale pomyślałem, że jakość zrekompensuje mi ten wydatek.

Pierwsze wrażenia

Gdy tylko przyszła paczka, postanowiłem sprawdzić zapach wszystkich aromatów. Spośród mojego zamówienia najbardziej wyróżniał się kokos, ale w tym przypadku nie był to dobry znak. Płyn dziwnie się pienił i miał nietypowy metaliczny posmak. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałem. Gdybym miał opierać się wyłącznie na węchu pomyślałbym prędzej, że to jakiś stary, pordzewiały gwóźdź, a nie orzech rodem z rajskich krain. No cóż i tak nie było już odwrotu. Na dokładkę przyszło mi jeszcze zmierzyć się z niezbyt wygodną w obsłudze szklaną buteleczką, która niechętnie dzieliła się ze mną kolejnymi kroplami aromatu.

Dojrzewanie i efekt końcowy

kokosSkoro już na samym początku pojawiły się różnej natury problemy to postanowiłem podejść do tematu najbardziej profesjonalnie jak tylko potrafię. Bardzo pomocna w tym wszystkim okazała się strzykawka, którą dokładnie odmierzyłem założone proporcje. Po przygotowaniu 10-procentowy płyn został wrzucony do szafki na tygodniowe dojrzewanie w ciemności.

Pierwsze wrażenie po wyciągnięciu świeżej produkcji nie było zbyt dobre. Nadal bardzo wyczuwalny był metaliczny zapach, a płyn po wymieszaniu przybierał dziwną konsystencję. Postanowiłem się jednak nie poddawać i go wypróbować. Naturalnie z tej okazji założyłem nową grzałkę i knot.

Smak okazał się tak samo okropny jak zapach. Czułem się jakbym wapował podgrzanego gwoździa, umazanego jakimś smarem. Ponadto płyn zostawiał ogromną ilość nagaru na grzałce, w związku z czym pomyślałem, że może jest to wina zbyt dużego stężenia aromatu w płynie.

Przygotowałem płyn 5-procentowy, znowu tydzień czekania, a efekt dokładnie taki sam jak wcześniej. Nieprzyjemny posmak był minimalnie mniej wyczuwalny, ale straciłem jakąkolwiek chęć na kolejne próby. Nie wiem czy trafiłem na jakąś wadliwą partię (sam chyba nic nie popsułem), ale z mojego aromatu nie było zbyt wiele pożytku.