Podstawy (W&P)

Co robić kiedy zmoczysz MODa, jak uratować za mocno rozładowane ogniwo – Pytania i Odpowiedzi #3


Dzisiaj dwa skomplikowane pytania, które ostatnio kilka osób poruszyło – co zrobić, kiedy zalejesz wodą/inną cieczą swojego moda, i jak uratować ogniwo które rozładowało się za mocno?

 

Jak zwykle, odpowiem na oba. No, to do robienia naukowych rzeczy biegiem marsz 😉

Zalanie Moda Wodą, lub inną cieczą

Wyobraźmy sobie sytuację, w której wychodzisz z domu, a tam leje. Sięgasz do kieszeni, i przypadkowo upuszczasz swojego nowiutkiego modzika prosto do kałuży. Co robić, jak żyć, zapytasz… Oto co.

Rozważymy cztery hipotetyczne sytuacje.

1. Mod Elektroniczny. Był naładowany i uruchomiony.

Upuściłeś do kałuży Evica VTC Mini, z Sony VTC5 w środku. Niestety, w przeciwieństwie do Wonsza który ratuje bohatersko rybę przed utonięciem, mod elektroniczny nie przepada za wodą. Ani za rybami.

Pierwsze co należy zrobić bezdyskusyjnie, to wyjąć akumulator – jeżeli nie doszło do zwarcia i ten nie zaczął się rozgrzewać do wysokich temperatur, możesz to zrobić. Na wypadek zwarcia możecie zrobić to używając czegokolwiek co nie przewodzi prądu na tyle dobrze – plastikowej siatki, kijka… czegokolwiek żeby nie grzebać gołymi rękami w kałuży.

Druga rzecz – i tutaj przestrzegam po raz pierwszy, ale będę wielokrotnie – ŻADNEGO „DO RYŻU” BO SIĘ Z NIM POŻEGNACIE.

Woda, i wiele innych substancji, bardzo nie lubi się z elektroniką. Bardzo. Dlatego też najlepsze co możecie zrobić, to rozebrać tego Evica na części, i wszystkie osuszyć szmatką (Najlepiej nie wycierać, tylko przyciskać suchą szmatkę do mokrych miejsc, żeby nie rozprowadzać cieczy bardziej) – po czym przetrzeć płytkę z elektroniką czystym alkoholem/alkoholem technicznym. Przykładem byłby na przykład denaturat, czy też spirytus techniczny (Taki jakim myje sie ręce przed dotykaniem wrażliwej na tłuszcz z naszych palców elektroniki) – ale że wiadomo że technicznego spirytu w domu za wiele osób nie trzyma, zwykły spirytus powyżej 95% czystości powinien sprawę załatwić.

Zakładam w tym wypadku że nie macie myjki ultradźwiękowej w domu, gdybyście jednak mieli – zamiast „spirytusować” elektronikę, do myjki pyk.

Im szybciej wykonacie to co opisałem, tym większa jest szansa że jeżeli nie doszło do przepalenia pod wpływem zwarcia komponentów na płytce, po oczyszczeniu zalanie nie zostawi boleśnie długotrwałych, bądź morderczych śladów na płytce, a wy dalej będziecie cieszyć się swoim sprzętem.

Ogniwo to trochę inna bajka – sprawdźcie czy zmokło. Jeżeli tak, ustalcie jakie ma napięcie, i potraktujcie tak jak elektronikę spirytusem tudzież innym alkoholem technicznym, i otrzyjcie do sucha.

Jeśli napięcie spadło zauważalnie – kupcie nowe ogniwo. To dużo bezpieczniejsze niż kombinowanie.

Oczywiście parownik umyjecie i przewiniecie watę, jeez, wapowanie kałuży… Fuj. Fuj fuj fuj fuj fuj.

2. Mod Elektroniczny - nie miał ogniwa w środku.

Gratulacje, Pani Fortuna uśmiecha się do was z góry. Upuściliście do kałuży Sigeleia Fuchai 213, ale bez ogniw w środku.

 

Przez elektronikę nie płynął prąd, więc w tym momencie najwięcej zależy od was – wykonujecie to co opisałem u góry, od rozebrania na części, przez umycie w myjce ultradźwiękowej albo spirytusie. Pamiętajcie, im szybciej, tym lepiej, i tym większe szanse że nie nastąpią wyjątkowe nieprzyjemności pokroju rdzewiejącej elektroniki albo degeneracji spoiwa lutowniczego.

 

Dopiero po gruntownym, dokładnym umyciu, i złożeniu w całość uruchamiacie moda. W tym momencie najprawdopodobniej przywita was jak zwykle kiedy był suchy – chyba że zaszkodził mu upadek, jednakże rozbierając go na części, uszkodzenia motoryczne pewnie byście zauważyli.

 

Ale parownik to jednak umyjcie, chyba że lubicie posmak kałużanki. Niektóre liquidy go mają, i to nic przyjemnego.

 

3. Mod Mechaniczny - nie miał ogniwa w środku.

Gratulacje, właśnie upuściłeś najbardziej kochany przez siebie kawałek metalu do wody. Uh.

 

W tym wypadku zdajcie się na standardowe metody konserwacji metali – wytarcie do zupełnego sucha powinno wystarczyć, ewentualnie jeżeli macie jakiś sposób na zabezpieczanie rurek mechanicznych przed wilgocią, to możecie go obrobić, why not.

4. Mod Mechaniczny z ogniwem w środku, działający.

Twój Vgod Mech właśnie poleciał konsultować boskie interesy z Posejdonem?

Zasady w zasadzie takie same jak w wypadku moda elektronicznego z ogniwem w środku – wyjąć z wody jak najszybciej, wyjąć ogniwo jak najszybciej. Ogniwo przemyć alkoholem, rurkę potraktować tak jakby akusa w środku nie miała – czytaj wyżej.

 

Mechaniki są twarde, oporne – nie ma tam komponentów które deszczyk czy kałuża mogłyby zdewastować kompletnie. No, chyba że nie zadbacie o nią po zalaniu i zostawicie żeby wyschła… Czego lepiej nie róbcie.

 

 

Ogniwo rozładowane na tyle mocno, że nie łapie go Mod

Ta sprawa jest skomplikowana, nekromancja w tym wypadku może dać efekty, może nie dać… Ale nigdy nie da pełnej satysfakcji.

 

Ogniwo które rozładowaliście za mocno (przykładowo przypadkowo zwarło wam w kieszeni, i rozładowało się do 2v) po reanimacji i tak utraci część swoich właściwości. Straci trochę pojemności, trochę wydajności prądowej… Zwiększy się rezystancja wewnętrzna…

 

Jeżeli jesteście w sytuacji kryzysowej, i tego ogniwa potrzebujecie naprawdę – powiem wam jak je reanimować.

Ale odpowiedzialność bierzecie na siebie. To co już zawiodło, nie jest tak niezawodne jak to co nowe i sprawne, a w każdym razie tak jest w wypadku ogniw. Przedobrzycie, to wasza sprawa…

Krok #1 - ocena sytuacji

Do reanimacji takiego ogniwa absolutnie musicie mieć podstawowe pojęcie na temat obsługi urządzeń pomiarowych z zakresu elektroniki.

 

Bierzecie do ręki Multimetr/Woltomierz, i sprawdzacie napięcie na akumulatorze.

 

Jeśli jest to 0V – prawdopodobnie zmiany chemiczne odgięły blaszkę pinu dodatniego, przez co wystąpiły problemy z kontaktowaniem Katody. Jeżeli jesteście bardzo wykształceni elektrotechnicznie możecie przy tym pogmerać, ale to niebezpieczne – lepiej to po prostu wyrzućcie i kupcie nowe, bezpieczne ogniwo.

Jeśli to zakres 0,1V-2,3-2,6V – wasze ogniwo jest poniżej swoich napięć znamionowych. Spędzając czas w ten sposób, traci swoje parametry, i następują nieodwracalne uszkodzenia wewnątrz. Reanimacja w tym wypadku dalej ma szanse powodzenia, ale jest nieopłacalna – ogniwo po odratowaniu będzie bardzo słabe, mocno straci na wydajności prądowej i pojemności. Nadaje się do użytku tylko w sytuacjach naprawdę awaryjnych, i powinno zostać wyrzucone & zastąpione nowym.

 

Od 2,5V-2,6V w górę – jest jeszcze szansa. Jeżeli nie leży w tym stanie już długo, a tylko chwilowo je tak mocno rozładowaliście, degeneracja nie będzie na tyle tragiczna żeby całkowicie porzucać ogniwo – dalej jeszcze będzie można z niego korzystać po reanimacji. Będzie słabsze, mniej wydajne, mniej pojemne – ale nie na tyle tragicznie żeby nadawać sie już tylko i wyłącznie do kosza.

Krok #2 - Proces Reanimacji

Reanimację głęboko rozładowanych ogniw można przeprowadzić automatycznie, albo manualnie.

Automatycznie robią to niektóre ładowarki – dobrymi przykładami mogą tu być LitoKala Li, albo znane nieco bardziej w Polsce ładowarki Xtar – np. Xtar MC1 albo Xtar Mc2.

Jeżeli jednak chcecie to zrobić manualnie – oto wasza recepta.

Potrzebujecie źródła prądu & napięcia – ale prąd musi być zmienny. Gruntowny proces reanimacji takiego akumulatora polega na ładowaniu go niewielkim prądem, z czasem powoli go zwiększając.

 

W szereg przed akumulatorem dajcie rezystor nastawny, albo płytkę z możliwością wymiany rezystorów – coś co da wam możliwość manipulacji prądem.

 

Stopniowo ładujecie akumulator – zaczynacie od 100 mA prądu, i idziecie powolutku, powolutku w górę, obserwując jak zachowuje się ogniwo. Jeśli nie będzie miało nic przeciwko, możecie zwiększać ten prąd aż do nominalnego prądu ładowarki – czyli do normy. Możecie zacząć też od niższego napięcia na początek i zwiększać je razem z prądem…

 

Po takim procesie, i po naładowaniu ogniwa do 4,2V powinno sobie poradzić. Jak wspominałem, na identyczne osiągi jak wcześniej nie liczcie, ale przynajmniej połowa-3/4 powinny zostać.

 

Najprostszy układ tego typu do zbudowania w domowych warunkach to ładowarka do akumulatorów, do której pinów plusowych i minusowych podpinacie kable. Akumulator umieszczacie w osobnym koszyku 18650, do którego podłączacie rezystor szeregowo, i wymieniacie te rezystory żeby podwyższyć prąd.

 

Rezystory są tanie jak barszcz. To grosze. Dosłownie, czasem po kilka groszy za sztukę.

 

Żeby wyliczyć sobie jaki rezystor jest wam potrzebny do obniżenia prądu na konkretne stadium ładowania, używacie zależności prawa Ohma – konkretnie wzoru na natężenie – I = U/R.

Weźcie poprawkę na to że akumulator sam również ma swoją rezystancję wewnętrzną, możecie spróbować użyć wcześniej wspomnianego Multimetru i spróbować nim odczytać stawiany przez ogniwo opór – większość multimetrów ma funkcję odczytu oporności. Co prawda są obarczone błędem, ale przy tym zastosowaniu ten błąd nie powinien was kompletnie usadzić.

Mam nadzieję że te odpowiedzi wyczerpują oba tematy. W razie czego – jeżeli macie jakieś pytania do tego tematu, albo pytania ogólnie dotyczące Vape które was nurtują – pamiętajcie że zawsze możecie podesłać nam je na fanpage :

Kiedy tych pytań się kilka uzbiera, powstanie kolejny artykuł z tej serii, i odpowiedzi wam dostarczymy 😉

 

No, to by było na tyle. Dzięki że jesteście i że pytacie 😉


Dodaj komentarz :)

avatar
  Subscribe  
Powiadom o