Porady

Elektroniczny papieros na urlopie: niezbędnik


 

Sezon wakacyjny w pełni i niezależnie od tego, czy ktoś nadal studiuje i ma wolnego więcej, czy tkwi już w „okowach pracy”, wielu e-palaczy ma trochę wolnego i zamierza spędzić te dni poza domem. Nie zamierzają się przy tym absolutnie rezygnować ze swojego e-papierosa. Warto w tej sytuacji jeszcze przed wyjazdem zadbać o to, żeby przez cały urlop zachować pełen komfort e-palenia.

Przygotowania należy rzecz jasna uzależnić od tego, gdzie wybieramy się odpocząć. Jeśli jest to stosunkowo duże miasto, prawdopodobnie nie musimy robić nic szczególnego – wystarczy na miejscu znaleźć sklep z liquidami i ewentualnie częściami oraz akcesoriami do e-papierosów. Sytuacja komplikuje się nieco, kiedy wybieramy się pod namiot, z dala od „cywilizacji”. W takim przypadku przykro powiedzieć, ale analogi są wygodniejsze: wystarczy je kupić i mieć cokolwiek do odpalenia, a w razie zamoknięcia najczęściej wystarczy po prostu wysuszyć. Elektroniczne wymagają zasilania do doładowywania baterii, są mało odporne na deszcz czy wodę chlapiącą na pomost, a jeżeli coś się zepsuje, dokupienie odpowiedniej części bywa tymczasowo niemożliwe. Trzeba więc takie sytuacje przewidywać i im zapobiegać, zaopatrując się wcześniej z kilka potencjalnie niezbędnych rzeczy.

Odpowiedni zapas liquidu

Każdy mniej więcej wie, ile dziennie zużywa. Nie ma większego sensu robić założeń, że „będę zajęty, więc zejdzie mniej”, albo przeciwnie, „przy kiepskiej pogodzie pewnie zużyję więcej”. Zabieranie dużych zapasów też nie jest najlepszym wyjściem, przechowywane będą w końcu w warunkach dalekich od zalecanych, narażone na rozmaite niekorzystne warunki pogodowe. Sumujemy dni wyjazdu, mnożymy przez średnie zużycie dzienne, dorzucamy 10 – 20% na nieprzewidziane sytuacje i wystarczy.

Jeśli ilość liquidu, jaką musimy zabrać, jest spora – warto czasami poszperać po ofertach sklepów. Jedna butelka o większej pojemności zwykle jest tańsza niż na przykład kilka małych po 10 ml.

Skąd wziąć zasilanie, jeśli biwakujemy z dala od pól namiotowych i miasta?

Ten problem jest rozwiązywany przez użytkowników e-papierosów na kilka różnych sposobów. Jednym z nich, chyba najprostszym, jest kupienie sobie na czas wyjazdu kilku jednorazówek – w ogóle nie trzeba ich ładować, nawet jak któraś zamoknie to bierze się następną, nie trzeba osobno pakować liquidu, pojedyncze sztuki są oddzielnie i zwykle dość szczelnie zapakowane.

Nie każdy jednak chce pozbywać się swojego ulubionego urządzenia, z którego korzysta przecież na co dzień. Najlepszym wyjściem jest zazwyczaj ładowarka słoneczna, którą wystawiamy po prostu poza namiot i podpinamy do niej (koniecznie położoną w cieniu!) baterię. W nowoczesnych modelach nawet, jeśli pogoda akurat niezbyt dopisuje, bez większego problemu uzyskamy wystarczającą ilość energii. Sprawa staje się jeszcze łatwiejsza, jeśli wybieramy się w podróż samochodem – tutaj wystarczy wpiąć się w gniazdo zapalniczki. Na rynku dostępne są również, przeznaczone co prawda głównie do telefonów (ale wystarczy odpowiednia przejściówka) ładowarki, do których wkładamy zwykłe baterie, dostępne w każdym sklepie, i z nich właśnie zasilamy podłączone urządzenie.

Jeśli jest to wyjazd krótki, powiedzmy weekendowy to można zaryzykować wzięcie po prostu drugiej, w pełni naładowanej baterii o sporej pojemności. I tak warto ją mieć na wypadek uszkodzenia aktualnie używanej, więc nie jest to dodatkowy, zbędny element wyposażenia wypoczywającego e-palacza. Takie baterie są co prawda niezbyt poręczne i mają spore gabaryty, za to dwie spokojnie wystarczą nie tylko na weekend, ale i na podróż w obie strony.

A jeśli nie mamy już zupełnie innego wyjścia, to proponuję sposób osobiście przetestowany: poprosić o użyczenie gniazdka sprzedawczynię w najbliższym sklepie.

Ochrona przed uszkodzeniami i części zapasowe

Chociaż e-papierosy są już znacznie lepszej jakości niż kilka lat temu, kiedy wchodziły dopiero na rynek, nadal zdarzają się awarie. Nie jest to zresztą nic dziwnego, każdy sprzęt elektroniczny czasami się psuje. Dlatego niezależnie od różnych środków zabezpieczających przed uszkodzeniem, części zapasowe i tak warto ze sobą mieć – w małych, wiejskich sklepikach raczej ich przecież nie dostaniemy.

Najważniejsza, a jednocześnie najprostsza, jest ochrona przed zamoczeniem. Wystarczy kupić odpowiednie dla posiadanego modelu wodoszczelne etui i nasz e-papieros będzie bezpieczny. W ostateczności, można go na przykład na noc czy podczas deszczu włożyć do solidnego i szczelnego (sprawdzamy to przed każdym użyciem) woreczka strunowego.

Etui, zwłaszcza takie na smyczy bądź przypinane do paska, jest jednak wyjściem o tyle lepszym, że w pewnym zakresie chroni też przed uszkodzeniami mechanicznymi. Silne uderzenie jednak nadal może urządzenie uszkodzić. Nie udało mi się jeszcze prawdę mówiąc trafić na solidne, twarde etui z wzmocnionymi ściankami, przeznaczone dla e-papierosa, ale to nie jest problem. Osobiście używam na zmianę wyłożonego dość twardą gąbką metalowego pudełka od markowego pióra, oraz uzupełnionego w środku podobną gąbką twardego etui do 5″ tabletu. W tym drugim jest wystarczająco dużo miejsca także na zapasową baterię i mały liquid, a całość jest wodoszczelna i dość poręczna.

O czym jeszcze warto pamiętać?

Jest coś, przed czym nie zabezpieczy żadne etui, a co na wakacjach może się zawsze zdarzyć: kradzież. Dlatego z e-papierosem postępujmy podobnie jak z innymi cennymi dla siebie rzeczami, np. dokumentami czy portfelem. Nie zostawiajmy go na dłuższy czas w namiocie, wychodząc do sklepu, nie rzucajmy na brzegu pod ciuchy, idąc popływać, trzymajmy w bezpiecznym miejscu. Warto się zastanowić nad dwoma egzemplarzami, trzymanymi w różnych miejscach – skoro i tak zabieramy części zapasowe, można je od razu złożyć w dodatkowego e-papierosa. Dzięki temu uniknąć można bardzo frustrującej sytuacji, w której nie dość, że jesteśmy zdenerwowani faktem kradzieży – to na dodatek nie możemy sobie wtedy puścić dymka.

Życzymy wszystkim e-palaczom udanego urlopu bez strat w sprzęcie.