Zasilania (MOD)

IPV2 Mini – mały, ale wariat


Wygoda 95%
Możliwości 85%
Wykonanie 80%
Wygląd 80%
Krótkie podsumowanie

Sprzęt godny polecenia. Mały, poręczny, wygodny w obsłudze i precyzyjnie wykończony. Wielki plus za silikonowe etui chroniące przed drobniejszymi uszkodzeniami.

Wynik 85%

Dzisiaj przyjrzymy się bliżej małemu, ale pełnemu energii i werwy urządzeniu – mowa oczywiście o IPV2 Mini. Mod jest napędzany jednym akumulatorem 18650 o mocy 7-70W. Na pierwszy rzut oka IPV2 mini wygląda bardzo niepozornie – przypomina trochę Isticka w nieco zmienionych kształtach. Przez to na początku wzbudza raczej mieszane uczucia, bo nie zachwyca wyglądem czy oryginalnym designem. Trzeba jednak przyznać, że jakość wykonania i przyjemność z użytkowania rekompensują wszystkie braki.

Parametry & Kwestie Techniczne

IPV2 Mini raczy nas taką oto konfiguracją :

1×18650 (Zalecane Wysokoprądowe)

Regulowana moc w zakresie 7-70W

Napięcie w zakresie 3,6-8,5V

Odczytywana rezystancja – 0,2-3.0 Ohm.

Ładowanie USB – Micro typu B

Mod posiada również kilka przydatnych i ciekawych zabezpieczeń takich jak np. te przeciwko odwrotnemu włożeniu akumulatorów czy chroniące przed przegrzaniem. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że urządzenie posiada również pięć „miejsc” w pamięci – można sobie zapisać swoje ulubione ustawienia mocy, a potem wybierać je szybko za pomocą menu. Wygodne i pomysłowe.

Trzeba przyznać, że zakres mocy został dobrany idealnie i przypadnie do gustu większości użytkowników – ani za dużo, ani za mało. Sporym minusem jest tylko jeden akumulator zamiast dwóch – ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Zawsze można nosić ze sobą drugi – zapasowy.

Mały, ale wariat

Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie to jak owa zabaweczka leży w dłoni – no po prostu cud, miód, malina. Wygodny, mały i poręczny kawał moda, niby mały ale jednak wariat. Druga rzecz to opisywane wcześniej menu z możliwością zapisywania sobie ustawień mocy – świetna rzecz. Sam rozmiar naprawdę mi odpowiada – urządzenie jest niewielkie, ale jednak czuć je w dłoni. Przyciski chodzą gładko, nie spotkały mnie żadne większe problemy.

Podsumowując, jest to jak dla mnie hit. Świetna rzecz – podręczny płucokopacz. Za cenę 289 zł (bez akumulatorów) brałbym go chętnie, zwłaszcza że siedzi na znanym chipie SX330V2C.W miarę pewna i bardzo wygodna rzecz – oby takich więcej. Warto wydać na niego takie pieniądze, wręcz powiedziałbym, że to realna konkurencja dla Sigeleia 50W czy Isticka 50W.