Zestawy (EGO)

Kilka słów o Hangsen Genesis


Na początek muszę podziękować koledze z redakcji – Patrykowi, za użyczenie mi sprzętu, który wpadł mi w oko jako obiekt ewentualnego zrecenzowania.

Tak więc oto i on: przed Wami Genesis od firmy Hangsen.

Genesis w trzech słowach: mały, gustowny, z klasą.

Używając moda godzinę stwierdziłem, że wiem już o nim wszystko i mogę pisać pełną recenzję, ponieważ jest dobitnie prosty w obsłudze i nie ma żadnych funkcji, które mogły się przede mną ukryć. Kilka dni z tym sprzętem jedynie utwierdziło mnie w tym przekonaniu.

Więc zacznijmy od spraw technicznych i tego, co przekazuje nam producent:
– pojemność 1,5ml
– opór grzałki 0,4Ω
– pojemność baterii 1500mAh
– moduł ładowania przez port Micro USB

Urządzenie rzecz jasna dostosowane jest do wymogów TPD.

Przycisk ma wbudowane diody, a w zależności od wyświetlanego koloru pokazywany jest poziom rozładowania baterii: kolor niebieski oznacza 67-100% baterii, kolor fioletowy 34-66%, a czerwony – no to już jest ten moment kiedy trzeba rozpatrzyć podłączenie urządzenia do ładowania. Podczas ładowania dioda będzie się świeciła na kolor czerwony aż do momentu pełnego naładowania, kiedy to naszą mordkę ucieszy niebieskie światełko. 

Top cap jest osadzony na czterech magnesikach, trzymających kapelusik na swoim miejscu. Bardzo fajnym „life hackiem” jest zaczepienie go od spodu urządzenia, co zwalnia nas z trzymania go w dłoni lub kieszeni. Od dołu trzyma się słabiej niż normalnie, więc należy uważać by nam gdzieś nie spadł i się nie zgubił.

Wymiary to 19,2mm x 19,1mm x 115,6mm (z „kapelusikiem”).

Dostępne kolory to czarno złoty i czerwono złoty, choć ten czerwony wygląda bardziej bordowo (nie żebym się na kolorach znał, jestem facetem…)

W zestawie oprócz kompletnego urządzenia dostajemy kabel Micro USB do ładowania oraz instrukcję obsługi. Uwielbiam instrukcje obsługi, szczególnie jak są w nich obrazki. Ostatecznie nawet w nią nie spojrzałem.

Genesis jest małym sprzętem, bardzo ładnym, dobrze leży w dłoni, ma przyjemny dla oka matowy kolor. Wygląda gustownie i z klasą. Kiedy RX200s z Ammitem Dualem lekko dziwnie wygląda, gdy wychodzimy na przerwę podczas spektaklu w teatrze, mając na sobie marynarkę i krawat. W takim przypadku Genesis pasuje jak ulał. Dodatkowo jego masa jest idealna na schowanie go do kieszeni marynarki, nie tylko sportowej.

Nie uraczymy z niego wielkich cumulusów, wydobywający się smak nie razi w oczy swą chwałą i glorią, co jednak nie znaczy że nie dorównuje swoim kolegom z podobnej półki cenowej, ba – pokusił bym się o stwierdzenie że jest silną konkurencją dla niektórych budżetowych modzików.

Jako główną grupę potencjalnych odbiorców określił bym tutaj palaczy casualowych, szukających czegoś więcej niż zwykły patyk, czegoś bardziej przyjemnego dla oka niż Ego Aio, i jednocześnie czegoś od czego nasz portfel za bardzo nie schudnie. Wszak ok 25$ za cały komplet to niezbyt duża cena.

Niektórzy mówili mi, że bateria w Genesisie starcza ledwie na jeden dzień. Cóż, osobiście dopiero po dwóch dniach korzystania tylko z tego sprzętu poczułem potrzebę naładowania go, mimo iż czerwona lampka pod guzikiem nie raczyła mnie swym światłem jakiś specjalnie długi czas – a używałem go jako jedynego źródła dostarczającego nikotynę przez cały czas testów. W zależności od potrzeb ten okres może się wydłużyć lub gwałtownie skrócić, lecz jest to już kwestia indywidualna. 

Odpowiadając na pytanie „czy mogę polecić ten sprzęt”, które przecież jest kluczowym dla tego artykułu, odpowiadam – tak, jeśli nie jesteś palaczem wymagającym gigantycznych chmur i ponadprzeciętnych doznań smakowych, a jednocześnie nie chcesz co miesiąc kupować nowego moda, to ten egzemplarz powinien znaleźć się na liście sprzętu do ewentualnego kupna. Co więcej – nawet dla kogoś bardziej wymagającego może być to miła chwilowa odskocznia, a kolejny sprzęt na półce będzie ładnie zdobił naszą kolekcję.

Na koniec chciałem napisać coś co zauważyłem, ale nie jestem tego pewien, nigdzie nie znalazłem o tym informacji – mod prawdopodobnie sam się wyłącza po kilkunastu minutach spoczynku, lub po prostu to moja postępująca skleroza nie pozwala mi przypomnieć żebym sam go wyłączał. Jeśli jednak sam się wyłącza to mamy super ochronę przed automatycznym załączeniem się sprzętu w kieszeni, torebce, kurtce, co przecież skutkowałoby prędzej czy później spaleniem grzałki.

Na dzisiaj to tyle z mojej strony.
Dzięki za uwagę, trzymajcie się, cześć!


Dodaj komentarz :)

3 komentarzy do "Kilka słów o Hangsen Genesis"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
vezzax
Gość

Kupilem go za stówe, calkiem fajny gadzet dla poczatkujacych, dyskretny i ladnie wygladajacy jak na taka cene. Poki co najwieksza wada to trudnosc sprawdzania ile liquidu zostalo jesli nie ma swiatla, bo to male okienko nie jest w zaden sposob podswietlane. Ogolnie tez mozna przyczepic sie do pojemnosci, no ale to nie jest zestaw skierowany do ludzi którzy kopcą ponad miare. Przycisk nieco skrzypi podczas przyciskania, ale to szczegol. Generalnie jestem zadowolony

Michał
Gość

A gdzie mogę zakupić taką zabaweczkę? Nigdzie w PL nie mogę znaleźć…

Adrian
Gość

Ja poszedłem do pierwszego lepszego sklepu z e-papierosami i był
Jeden za 100zł
Jeden za 150zł (z większą baterią)
Warszawa (Praga Północ)
Pozdrawiam 🙂