Rozrywka

Kodeks wapera i zasady a ówczesny obraz wapowania


W dzisiejszym, dość długim bloku tekstu zastanowimy się między innymi jak postrzega się waperów w obecnym czasie i jak się ma do tego waperski kodeks.

Obecna sytuacja

Zacznijmy zatem…spojrzeniem na obecną sytuację. My, waperzy, nie mamy teraz luzu. Na łeb walą nam się nowe dyrektywy i regulacje, większość z nich jest kompletnie bezsensowna i horrendalna, coraz więcej jest zakazów…

E-papierosy pomimo rzeszy zwolenników dalej są kłamliwie uznawane przez naprawdę spory zastęp ludzi za szkodliwe bardziej niż tradycyjne papierosy analogowe. Ponadto, żeby było jeszcze fajniej, do sprawy dokładają swoje trzy grosze między innymi producenci dopalaczy – słynna sprawa Magic Blow i sklepu z dopalaczami Kolekcjoner.nl. Gdzie nie pójdzie waper, tam go obkleją zakazami i fałszywymi oskarżeniami. To uporczywe, owszem. Ale jaka jest wina tego wszystkiego? Co stoi za wszystkimi tymi problemami?

Wizerunek wapera

Za tym wszystkim stoi wizerunek waperów wykreowany przez kilka różnych złośliwych czynników. Pierwsza sprawa, która ma tu znaczenie – problem nieletnich wapujących. Moim zdaniem wapowanie odpowiedzialne nie potrzebuje dowodu osobistego – to jest tylko plakietka mówiąca o tym, że się starzejemy. Inna sprawa kiedy po ulicy zaczyna biegać tłum dzieci z klas 1-2 gimnazjum, chwaląc się nowymi e-papierosami i jak to „Oh, olejek 24 tak kopie, kurcze można normalnie paść”.

Kto ponosi odpowiedzialność za e-papierosy?

Jeszcze gorzej się dzieje, jeśli takie dzieciaki z wczesnych klas gimnazjum albo nawet młodsze (!!!!) dorwą się do mod-ów, przykładowo modów mechanicznych. Zabierają się za kręcenie grzałek posiadając zerowy poziom wiedzy z zakresu elektrotechniki elementarnej – nie mają pojęcia, co to jest rezystancja, nie mają pojęcia jak działa prąd. Dla nich „grzała to grzała, ma dymić”. I tutaj problem sięga punktu krytycznego. Akumulatory niewłaściwie traktowane może rozsadzić ciśnienie, takie mody to nie są zabawki dla niedoświadczonych, ba, wręcz odwrotnie. Mody mechaniczne są raczej przeznaczone dla doświadczonych/zaawansowanych waperów.

I teraz dylemat – taki gimnazjalista kręci sobie grzałkę na zbyt słaby akumulator, następuje wybuch. Kto odpowiada za jego utracone ręce? Sprzedawca, który sprzedał mu zestaw? Rodzice, bo go nie dopilnowali? On sam z powodu swojej własnej głupoty?

Trudno powiedzieć. Wina leży w sumie po części po każdej ze stron i tu dochodzimy z powrotem do punktu wyjścia. Wapowanie odpowiedzialne jest podstawą – ale bardzo często napotykamy młodych użytkowników lansujących się na e-papierosy, bo dzięki takim „zabawkom” rówieśnicy czują do nich szacunek i podziw. Co z tym fantem zrobić? Odpowiedź Unii Europejskiej mówi w prawie jawny sposób: Wszystkich waperów wytępić.

I tu nasuwa się kolejne pytanie. Kto jest winny temu, że gimnazjum lansuje się e-papierosami? My, waperska brać, bo je mamy? Firmy, bo je sprzedają? Nie. Winny temu nie jest nikt, poza nieodpowiedzialnymi rodzicami, którzy nie kontrolują swoich dzieci i prócz samych dzieci, które biorą się za coś czego nie powinny dotykać.

Przede wszystkim gdyby trzeba było dzielić winę – tutaj raczej przewagę mają rodzice. To oni powinni uczyć swoje dzieci, jednak z drugiej strony, zaczęłaby się zaraz fala edukacji o tym jakie to e-papierosy są złe i toksyczne. Niezbyt łatwo znaleźć tutaj wyjście, sytuacja jest trudna w tym wypadku. Ale cóż, czas pokaże, może rozwiązanie nasunie się pewnego dnia, mniej radykalne niż Unii Europejskiej, ale i bardziej stanowcze niż aktualne podejście do sytuacji.

Druga kwestia istotna – problem wielowątkowy

Drugą kwestią, która może być wręcz niepokojąca jest to, co wyprawiają z nami koncerny tytoniowe. E-papierosy są publicznie wygwizdywane przez tego typu firmy. Dlaczego? Pieniądze.

Jak zwykle, pieniądze. Koncerny tytoniowe nie zarabiają na liquidach, zarabiają na papierosach analogowych, których jako waperzy w większości nie tykamy, albo próbujemy się pozbyć. Kogoś portfel kłuje, a kłucie irytuje na tyle, że musi coś z tym zrobić. Więc organizuje nagonkę, oskarżając konkurencyjne produkty o niebezpieczne właściwości. I mamy drodzy państwo boom naszych obecnych sytuacji.

Kiedyś, kiedy papierosy były wdrażane na rynek, były reklamowane jako zupełnie nieszkodliwe, a nawet pro-zdrowotne. Teraz kiedy już wiadomo jak jest, trzeba jakoś utrzymać imperium, które powstało i niektórzy nie cofną się przed niczym. Nawet przed rzucaniem oszczerstw i potwarzy, byleby utrzymać koncern na powierzchni.

Ostatnio nawet było głośno o bardzo zabawnej sprawie – wyszły sfałszowane badania, które mówiły o tym, że e-papierosy są kilkadziesiąt razy bardziej szkodliwe niż analogowe „szlugi”. Na ich podstawie stworzono inhalator „nikotynowej mgiełki”, który miał rzekomo leczyć z nałogu. Jak zapewne się już państwo domyślają, ów inhalator był wynalazkiem nikogo innego niż koncernu tytoniowego. Wszystko, wszystko się w obecnych czasach zrobi, żeby konkurencja miała gorzej. My jesteśmy ci gorsi, tylko dlatego, że po prostu wydajemy nie do tej kieszeni co trzeba według zarządów wielkich tytoniowych korporacji….

Waper popularny – burak. O co chodzi?

Kolejnym problemem bolesnym dla większości są tak przeze mnie zwani „waperzy-buracy”.

Wyobraźmy sobie typową sytuację z punktu widzenia „Kowalskiego Janusza”. Otóż nasz Janusz wraca sobie do domu po pracy, koło godziny siedemnastej. Wsiada do tramwaju, chce się nacieszyć przejażdżką… a tam kilku gimnazjalistów wapuje, chmurząc na cały tramwaj.

Kowalski nie chcąc wdychać nikotyny, która jednak resztkowo w oparach zostaje, ani gliceryny czy glikolu (które chociaż obojętne, nie każdemu się po prostu podobają jako zamiennik powietrza) musi wysiąść z tramwaju i przedłożyć czasu, albo wyrzucić z niego owych waperów-buraków, którzy nie za bardzo orientują się, że nie są w tym tramwaju sami i nie jest to ich prywatna „hasz-komora”. I co teraz? Teraz kwestia kodeksu wapera.

kodeks wapera

Wyobraźmy sobie sytuację taką samą, ale jednak z nałożonym „filtrem” kodeksu wapera. Kowalski wsiada do tramwaju, a tam żadnej pary nie ma, bo kodeks mówi że nie wapujemy ani w tramwajach, ani autobusach, ani nigdzie tam, gdzie może to w wyraźny sposób przeszkadzać osobom trzecim. Kowalski jest szczęśliwy nie marnując czasu, a buraki szczęśliwe bo nie dostały od Kowalskiego po łbach za żałosną kulturę.

Problem polega jednak na tym, że coraz częściej się jednak pierwszy scenariusz powtarza. Jako doświadczony waper i modder, kiedy widzę kogoś e-palącego w tramwaju czy autobusie, zwracam mu uwagę od razu, ale czasami do niektórych buraków nie dociera dalej. Stąd się właśnie biorą dyrektywy i zakazy – takie właśnie buraki mocno przyczyniają się do całej tej sytuacji w znaczący sposób. Unia Europejska zaciera ręce kiedy palisz w autobusie czy tramwaju waperze – pamiętaj o tym, nie bądź burakiem.

Najmniej winna a jednak istotna kwestia…

Mowa tu o ludzkiej niewiedzy. Prawda jest taka, że od zarania dziejów człowiek bał się tego czego nie znał – a o e-papierosach, a właściwie o długotrwałych skutkach ich użytkowania jeszcze nie wiemy zbyt wiele i jeszcze sporo czasu nie będziemy wiedzieli. Nikt jeszcze nie zbadał jak naprawdę bardzo długotrwałe e-palenie wpływa na zdrowie. Na pewno jest to zdrowsze od papierosów analogowych – nie wdychamy substancji smolistych. Ale czy kompletnie obojętne dla zdrowia? Tego nie będziemy wiedzieli jeszcze przez trochę czasu.

No, masz rację. I co teraz ?

Teraz?

No właśnie, co teraz. Co teraz…

Odpowiedzi jednoznacznej nie ma. Część regulacji, która zostanie wprowadzona z ramienia Unii Europejskiej faktycznie ma sens, ale część jest wzięta zupełnie z kosmosu, poza tym dyrektywy to tylko półśrodek. Nie od dziś wiadomo, że owoc zakazany smakuje najlepiej. Skłoniłbym się raczej ku stwierdzeniu prostemu – czas pokaże. Zobaczymy, co się będzie działo, na razie w tej kwestii stoimy na poziomie zero, ani poniżej ani powyżej.

Nie dajmy się zwariować – to jest podstawa. A jeśli widzimy, że ktoś łamie waperski kodeks, warto go upomnieć. Bo może to do serca weźmie, przyjmie uwagę i stanie się wartościowym członkiem naszej waperskiej braci.

Mam nadzieję…

że skłoni was do myślenia ten artykuł. I skłoni was do działania, bo czasem i to jest potrzebne. Widzisz kogoś kto łamie kodeks waperski? Reaguj. Wspomnij mu o nim, bo nie każdy jeszcze wie.

Dajcie znać w komentarzach drodzy użytkownicy, jaki macie punkt widzenia na owe kwestie.