Liquidy - recenzje

Pink Fury – Bordo Szpak


Zapach 50%
Smak 40%
Aromat (Wyważenie/Zgranie) 50%
Cena 65%
Krótkie podsumowanie

Bordo-Szpak ma przesadnie słodki aromat - przesadnie słodki smak i zapach. Po wapowaniu w ustach zostaje nieprzyjemny słodki "kapeć". Nie jest to moim zdaniem zbyt wybitny popis - wapować się da, ale szału brak z dowolnej strony jakby nie chwycić.

Wynik 50%
Oceny czytelników
3 głosy
73

Ze względu na ich wszechobecność i popularność, postanowiłem przyjrzeć się liquidom od Pink Fury. Przed wami recenzja pierwszego z testowanych przeze mnie – Bordo Szpaka, czyli Wiśni.

Zapach

To zdecydowanie była dla mnie kwestia sporna – zapach Bordo Szpaka to ciężka, słodka wiśnia. O ile sam „smak” zapachu nie był kwestią dyskusyjną, bardzo długo spierałem się ze sobą o to, jakiej poszukiwałbym osobiście wiśni. Zapach Bordo Szpaka oceniam na pewno na plus – chociaż był zwiastunem większych problemów, o których napiszę wam dalej, to faktycznie, intensywnie czuć zapach wiśni. Ciężkiej i bardzo słodkiej, ale wiśni jak najbardziej.

Smak

I tu jest pies pogrzebany – ta sprawa jest skomplikowana jak bierki z szatanem. Pierwszy buch – zupełnie w porządku, cisza przed burzą…. A kolejne to już średnia celność. Z każdym kolejnym buchem coraz mniej owy liquid mnie urzekał.

Ekstremalnie słodka wiśnia, przechodząca od czasu do czasu w żelki/cukierki – strasznie, strasznie słodki. Moim zdaniem, gdyby owa wiśnia nie była taka słodka, liquid byłby nawet całkiem dobry, natomiast słodycz po sekundzie zabija wszystko, sprawiając, że rzuca się człowiekowi na wymioty.

Przy łapaniu bucha wygląda to w dość prosty sposób:

Wiśnia -> Słodycz -> Słodycz zalewa wszystko mieszając się z niedobitkami wiśni i tworząc coś na kształt cukierków.

Sprzęt testowy wyposażam zawsze w Clapton Coil – ta grzałka ma to do siebie, że pokazuje to czego nie widać gołym okiem. I tym razem mnie nie zawiodła – po kilku buchach magia Claptona odsłoniła chemiczny, wredny posmak. Zdziwiłem się i skonsultowałem się z kilkoma zaufanymi waperami – powiedzieli mi to samo.

Chemiczny posmak to zdecydowanie nie jest pożądany cel – za to wszedł minus. Natomiast, gwoździem do trumny było to, co działo się… kilkanaście sekund po wapowaniu.

Po Bordo-Szpaku w ustach zostaje „Kapeć” – i to taki rozmiarów wieży Eiffla. Masakra, wody do zapicia szukało się po omacku. Pa-skudz-two. Fuj. Cały czas wyczuwa się tę ciężką słodycz na domiar złego…

Podsumowanie

Budżetowy liquid, budżetowe osiągi. Chmurka całkiem całkiem, chociaż grzałka zdecydowanie dawała do zrozumienia, że nie jest to czysta baza 50/50, na pewno była tam woda.

Jeśli chodzi o smak – no cóż, dla fanów słodkich do obłędu deserów na pewno będzie to dobry liquid, niestety ja do takich nie należę. Chemiczny posmak, słodycz ekstremalna i ten „kapeć”… Nie moje gusta.

Osobiście jeśli chodzi o Pink-Fury jestem dość sceptyczny – widzę co się dzieje za ich sprawą na Facebooku, wiem jakie jest zdanie sił tak potężnych jak Trawnik czy malutki jak na obecne standardy Salon Rozchmurzonych… I częściowo zgadzam się ze zdaniem owych dość wiekowych forów.

Cała ta filozofia, bałagan i incydenty, które wiszą na obu forach jako przestroga zdecydowanie mnie odrzucają. Natomiast liquid sam w sobie cóż… Nie ma szaleństw, trochę grzechów jest, ale też i nie są to grzechy naprawdę fatalne. W cenie 8 zł za 15 ML nie spodziewałem się szału – to około 5 zł za 10 ML, co daje nam dość szeroką półkę budżetowych liquidów. Konkurentów mają sporo.