lavatube_05_b_500 Rozrywka

Powrót do przeszłości – LavaTube


Lubię czasem wrócić do przeszłości i przypomnieć sobie wszystkie te sprzęty, które kiedyś były hitem i jeszcze z 5 lat temu nie powstydziłby się ich żaden waper. Na większość z tych urządzeń nikt by teraz nawet nie spojrzał, a obecnie najlepiej sprawdzają się jako przykłady, na tle których mogą prężyć muskuły obecne wynalazki i ich producenci.

the-lavatubeW tej nieuniknionej zmianie warty i pogoni za czymś lepszym, mocniejszym oraz nowocześniejszym nie ma oczywiście nic złego. Rozwój branży elektronicznych papierosów to jednak temat na inny artykuł, bo dziś wspominamy elektroniczne body znane jako Lava Tube. Dla wielu był to kiedyś cud techniki, a wbrew pozorom – jego zakup nie wymagał wcale pożegnania się z jedną z nerek.

Możliwości

Proste czarne body z bardzo małym i niezbyt czytelnym wyświetlaczem, które pokazywało stan naładowania baterii, oporność grzałki zamontowanej w atomizerze (w tamtym czasie mógł być to kartomizer) i aktualne ustawienie napięcia, czyli voltów.

Możliwe było jedynie ustawienie napięcia podawanego na grzałkę i nikt nawet nie próbował pytać o żadne waty. To body było modne w momencie gdy nie istniały jeszcze spinnery i to był cud techniki, więc proszę się nie śmiać do monitora!

Producent tego sprzętu nie zalecał używania grzałek mniejszych niż 1,5 ohma. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że dla większości waperów jest to dziś absurdalna liczba. Kiedyś jednak był to szał i jak ktoś tak nisko schodził w kartomizerach to uważany był prawie za szaleńca.

Wspomnienia a rzeczywistość

Z perspektywy czasu trzeba przyznać, że wad w tym modzie było chyba więcej niż zalet. Psuł się praktycznie po trzech miesiącach wapowania bo padała cała elektronika, a każdy użytkownik przerabiał chyba problemy z wyrobionym przyciskiem, który nie działał, albo wypadał. Niezbyt dopracowane były też gwinty, które po wyrobieniu sprawiały, że cały mod latał na boki. Sprzęt był jednak tani i był idealnym rozwiązaniem dla osób nie mających pieniędzy na takie Vamo, który na tamte czasy był bardzo drogim modem.

Lavę można dostać jeszcze w cenie 100 złotych, ale taki zakup obecnie nie ma raczej żadnego sensu. No chyba, że planujesz kiedyś otworzyć muzeum e-papierosów i powoli zbierasz już eksponaty. Wracacie czasem do swoich starych sprzętów? Czy wasze też nie wytrzymały próby czasu?