Rozrywka

PrzemyśLajki #1 – Waperski Wyścig Szczurów


Ten artykuł to w pewnym sensie początek serii. Od czasu do czasu będą się pojawiać takie artykuły – przemyślenia o tym, co się dzieje w świecie waperów. Mam nadzieję, że nie zanudzę was na śmierć.

Dzisiejsze PrzemyśLajki rozpocznie anegdotka, która jest po prostu zbiorem wiadomości jakie przekazała mi osoba, która aktualnie jest jeszcze w gimnazjum. Opowiedziała mi krótką historię, o tym jak jeden z jego znajomych cieszy się jak dziecko z zakupu Nemesisa – no cóż, to trochę nonsens, ale mniejsza – nie na tym się dzisiaj skupimy. Dalsza część historyjki mówiła o wyścigu szczurów, który aktualnie rozgrywa się zapewne w wielu gimnazjach poza tym jednym.

„A co tam palisz?
>36MG
Ale jaki smak?
>Aaa, banan.”

Owszem, dokładnie. Smak liquidów zszedł na dalszy plan, chłopak już nawet nie mówi jaki smak aktualnie trzyma na wacie. Podaje tylko moc. Taaak, dokładnie tak, zapewne już zgadliście. Zapanował dziwny trend wśród młodzieży gimnazjalnej – „Kto pali mocniejsze ten jest fajny”. No nie powiem, dość zabawna to sytuacja. Chłopaczek bierze tyciutkiego buszka z Nemesisa z jakimś podrzędnym dripperem, krztusi się niemiłosiernie, robi się czerwony. Ale, „jest hardkor takie coś kopcić”.

Trochę to…

Smutne. Jak zwykle, pościg za aprobatą tłumu doprowadza do sytuacji skrajnych, w których młodzież gimnazjalna po prostu się truje, żeby zdobyć uwielbienie i szacunek rówieśników. Chodzi im o to, żeby na lekkich nogach po nadmiarze nikotyny udawać wstawionych dla szpanu. Może.

Może chodzi im o to, że kto jest w stanie znieść większą dawkę ten jest twardszy? Też możliwe.

Pytanie tylko, czy to ma jakikolwiek sens… Nie ma szpanu w tym. że ktoś wapuje wysokonikotynowe soczki. Zazwyczaj te są przeznaczone dla ludzi, którzy chcą rzucić palenie albo potrzebują większych ilości nikotyny z innych powodów, na przykład pomocniczo przy depresji. To żaden wstyd, ale i też żadna zaleta – więc co tak bardzo ciągnie gimnazjalistów do tego typu rozrywek?