Zdrowie

Ranking 20 badań nad e-papierosami – część 2


Kontynuujemy nasz ranking, którego pierwszą część znajdziecie tutaj: http://e-palacze.net/ranking-20-badan-nad-e-papierosami-czesc-1/ . Dziś kolejna 10.

  1. Antynikotynowy wykaz naukowy ASSI (Anti-Smoking & Science Inventory)

Ojciec Jack Kearney jest znanym profesorem zajmującym się nowoczesna profilaktyką uzależnień chemicznych i behawioralnych. Motywuje on ludzi do zerwania z nałogiem palenia. Popiera redukcję szkód wśród uzależnionych od wyrobów tytoniowych oraz wykorzystanie papierosów elektronicznych. Wyszedł on ze swoją inicjatywą okazania wsparcia uzależnionym od papierosów. Adresatem jego projektu miało być ANTZ (Anti-Nicotine & Tobacco Zealot). Jednak propozycja pomocy chorym nie spotkała się z zainteresowaniem. Rzekomo rozległe analizy danych, dostarczanych przez odpowiednio wybrane badania, nie wykazały potrzeby wdrożenia projektu. ANTZ (obecnie ASSI) uznało, że choroby płuc mogą występować w różnych formach i nasileniach oraz, że w kompetencjach ich struktury nie leży prowadzenie polityki prozdrowotnej czy antynikotynowej. ASSI tym samym stanęło po stronie koncernów tytoniowych i śmierci[1].

  1. Groźna moc e-papierosa? – Eksperyment na myszach.

myszLaboratoryjne badanie zespołu badawczego, w skład którego weszli: Thomas E. Sussan, Sachin Gajghate, Rajesh K. Thimmulappa, Jinfang Ma, Jung-Hyun Kim, Kuladeep Sudini, Nicola Consolini, Stephania A. Cormier, Slawo Lomnicki, Farhana Hasan, Andrew Pekosz, Shyam Biswal wykazało, że e-papierosy mogą zniszczyć płuca i narazić je na infekcje. Wyniki tego eksperymentu były szeroko publikowane na całym świecie. Spowodowały zaniepokojenie e-palaczy oraz palaczy tradycyjnych, a zwłaszcza tych, którzy cierpią na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (PoCHP). Według amerykańskich naukowców, e-papierosy zawierają toksyczne związki chemiczne i nie są bezpieczną alternatywą dla papierosów.

Podczas badania, myszy podzielono na dwie grupy. Jedna z nich przez dwa tygodnie wdychała dym z e-papierosów. Druga natomiast nie została poddana działaniu e-oparów. Po zakończeniu eksperymentu okazało się, że w płucach mysz znajdują się toksyny, których nie są w stanie się pozbyć. Dla niektórych gryzoni dawka okazała się śmiertelna. Według ekspertów przeprowadzających badania na myszach, dym z e-papierosa uszkadza płuca i czyni je bardziej podatnymi na infekcje dróg oddechowych. Badania wykazały również ślady wolnych rodników, które uszkodzić cząsteczki DNA i komórki, prowadząc do ich śmierci.

Badania oczywiście skrytykowano. Większość sceptyków miała wątpliwości, co do metodologii, jak i samych wyników. Myszom podano dawkę oparów przeznaczonych dla ludzi, a nie dla myszy. Ponadto podawano im zawartość wkładów nikotynowych, który nie były wymieniane dość często. W związku z tym, mogło to narazić myszy na znaczne ilości produktów rozkładu termicznego. Do wyników badań odniósł się również Dr. Farsalinos. Uznał on, że jedynym wnioskiem, jakie można wyciągnąć z tego badania jest to, że e-papierosy powinny być używane tylko palaczy… Wyciąganie wszelkich innych wniosków jest nieuprawnione. Farsalionsa dostrzega potrzebę dalszych badania, szczególnie prowadzonych na osobach cierpiących na PoCHP, ponieważ dzięki nim sprawdzić można, w jaki sposób osoby te zostały dotknięte przez zmianę ze zwykłych papierosów na te elektroniczne[2].

  1. Porównanie wpływu e-oparów oraz dymu papierosowego na jakość powietrza w pomieszczeniach zamkniętych

W 2012 przeprowadzono pierwsze badania porównawcze w tym zakresie. Opublikowane wyniki nie były szokujące. Potwierdzały tylko potoczne intuicje e-palaczy. Według badań McAuleya TR1, Hopke PK, Zhao J. i Babaian S., nawet po upływie trzech latach, możemy ustalić, czy w danym pomieszczeniu palono papierosy tradycyjnego. Natomiast w przypadku e-papierosów jest zupełnie inaczej. Po tak długim okresie czasu, w pomieszczeniu, w którym korzystano z elektronicznych inhalatorów, nie da się wykryć żadnych substancji zawartych w e-papierosie, co swoją drogą jest zrozumiałe, gdyż e-opary to w dużej mierze para wodna. Oczywiście, nawet tak jednoznaczne wyniki, powinny zostać zweryfikowane przez kolejne badania mające na celu potwierdzenie neutralnego wpływu oparów z e-papierosa na otoczenie użytkowników tych elektronicznych urządzeń[3].

  1. Wpływ e-papierosów na bodźce smakowe niepalących nastolatków oraz dorosłych użytkowników e-papierosów

e-papierosWszyscy e-palacze widzą, że smak odgrywa dużą rolę w naszej inhalacyjnej przychodzie. Wiemy również, że jesteśmy ciągle pod kontrolę tych, którzy sugerują, że producenci liquidów współpracującą z firmami marketingowymi oferującymi słodycze dzieciom. Te badania pokazują jednak, że smakowymi ofertami, w tym owocowymi liquidami, są bardziej zainteresowani pełnoletni użytkownicy e-papierosów niż niepalący nastolatkowie. Zainteresowanie wśród obu grup było stosunkowo niskie, jednak w grupie palących/ wapujących zapotrzebowanie na produkty zawierające węglowodany oraz substytuty produktów o słodkim smaku i zapachu było większe. Przejawia się to między innymi dużym zainteresowaniem owocowych liquidów[4].

  1. Skuteczność elektronicznej inhalacji w walce z paleniem. Ośmiotygodniowe flamandzie badania nad redukcją szkód wyrządzanych przez palenie: redukcja głodu tytoniowego, zminimalizowanie łaknienia pokarmów.

W badaniu Karolieny Adriaens, Dinski Van Gucht, Paula Declercka oraz Franka Baeyensa sprawdzono szereg czynników, które mogą pojawić się w związku z rzuceniem palenia i przestawienia się na inhalację elektroniczną. Skutki tej transpozycji obserwowano przez osiem tygodniu od momentu zaprzestania palenia tradycyjnego. Do badania wykorzystano dwie grupy. Pierwszą stanowili użytkownicy e-papierosów, którzy wcześniej nałogowo palili papierosy, drugą zaś była grupa kontrolna, to znaczy grupa osób, która w ramach wykonywanego eksperymentu pozostawała w stanie naturalnym i w przeszłości nigdy nie paliła papierosów tradycyjnych.

Okazało się, że uczestnicy eksperymentu z pierwszej grupy, poprzez zastosowanie papierosa elektronicznego, skutecznie zmniejszyli swój głód nikotynowy oraz zredukowali objawy abstynencji tytoniowej. Niemal połowa z nich całkowicie powstrzymała się od tradycyjnego palenia przez co najmniej sześć miesięcy od moment zakończenia sesji laboratoryjnej. Nie zmienia to jednak faktu, że jak w przypadku większości badań, naukowcy zachęcają, by wyniki ich badań potwierdzić kolejnymi[5].

  1. Piętno palacza i etyka zdrowia publicznego: nie możemy ale musimy walczyć z nałogami?

palaczNie ulega wątpliwości, że stygmatyzacja, denormalizacja jest skutecznym narzędziem w walce o zdrowie. Tylko, czy rzeczywiście działania nastawione na rzekome dobro użytkowników papierosów elektronicznych, które polegają na piętnowaniu wapowania, są etyczne? Żadne postępowanie, a nawet postępowanie służby zdrowia, które opiera się na kłamstwie, moralnie dopuszczalne być nie może. Utożsamienia użytkowników e-papierosów z palaczami i zrównywanie ich do jednego poziomu jest nie tylko obraźliwe, ale również szkodliwe. Piętnując e-palaczy, dyskryminujemy ich zachowanie i potrzeby, które szkodliwymi nie są. Choć efekty związane z procesem elektronicznej inhalacji są podobne do tych, które są uzyskiwane przez palenie tradycyjne, to jednak e-papierosa i papierosa dzieli rów nie do zasypania.

Bayer R. w swoich analizach zauważa, że wraz z końcem XX wieku, nastąpił wzrost chorób, które rozpowszechniły się do tego stopnia, że stały się chorami cywilizacyjnymi. Aby zaprzestać rozprzestrzeniającymi się chorobom i śmiertelności spowodowanej paleniem, należy wyeliminować wszelkie potencjalne zagrożenia. Jednym z nich ma być e-papieros, gdyż według Bayera może on stanowić zachętę do palenia papierosów tradycyjnych. Żadne badania tego nie potwierdzają. Jednak, całe szczęście Bayer uważa, że stygmatyzacja wapowania nie jest najrozsądniejszym działaniem w walce o zdrowie publiczne. Stygmatyzacja, a w konsekwencji dyskryminacja, kłóci się nawet z prawami człowieka. A może jednak istnieją sytuacje, kiedy to piętnowanie pozornie niegroźnych działań, może skutecznie zmniejszyć i zapobiegać szkodliwym skutkom palenia[6]?

  1. Palenie i stygmatyzacja osób korzystających z wyrobów tytoniowych. Kolejne refleksje na temat wykorzystywania stygmatyzacji jako narządza w walce o zdrowie publiczne. Replika na analizy Bayera R.

Bell K, Salmon A, Bowers M, Bell J i McCullough L. postanowili zareagować na pomysły Bayera. Choć nie zaaprobował on jednoznacznie stygmatyzacji jako narzędzia w walce o zdrowie publiczne, to stanowczo go nie potępił. Opublikowane przez PubMed w 2008 i 2010 roku badania w głównej mierze dotyczą palaczy. E-papieros, który pojawił się w publikacji stanowił formę wzmianki. Mimo braku badań bezsprzecznie potępiających wapowania i urządzenia jemu służące, e-papierosa przedstawiono jako potencjalne zagrożenie i zachętę do palenia papierosów analogowych. Warto pamiętać, by nie piętnować palaczy, którzy korzystają z e-papierosów po to, by zerwać z nałogiem, jak również tych, którzy czerpią przyjemność z wapowania. Działania stygmatyzujące ograniczą wolność, łamią prawa człowieka. Każdy ma wolny wybór i sam, w zgodzie ze swoim sumieniem, powinien z niego korzystać. Demonizując i przestawiając w złym świetle e-palaczy, zniechęcamy ludzi do podejmowania świadomych wyborów dotyczących ich zdrowia oraz zdrowia ludzi znajdujących się w ich otoczeniu. Publiczna służba zdrowia powinna pozostać bezstronna i powstrzymać się od osądzania tego typu zachowań, ponieważ brak wiarygodnych danych na temat szkodliwości e-palenia[7].

  1. Palenie w Wielkiej Brytanii – Smoking Toolkit Study (STS)

e-palenieBadania Smoking Toolkit Study są bardzo ważnym źródłem informacji. Każdy użytkownik papierosów elektronicznych powinien je znać i śledzić. STS zbiera dane na temat palenia od 2006 roku. W sumie do tej pory udział w ich badaniach (w tym również w ankietach) wzięło ponad 180 000 respondentów – palaczy i byłych palaczy. Ich najnowsza, opublikowana w maju 2015 roku, ekspertyza pokazuje wyraźny spadek liczby palaczy w Wielkiej Brytanii oraz spadek liczby osób korzystających z nikotynowej terapii zastępczej. W Polsce rzecz ma się podobnie. Jak donosi Gazeta Prawna, w sierpniu 2014 roku sprzedaż papierosów w porównaniu z rokiem poprzednim spadła o 17,1%.

Z raportu przygotowanego przez STS w lutym 2015 roku, wynika również, że stosowanie papierosów elektronicznych przewyższa zainteresowanie innymi formami nikotynowej terapii zastępczej[8]. Dane te są obiecujące dla e-palaczy, zwłaszcza dla tych, którzy w papierosach elektronicznych widzą możliwość zmniejszania szkód wyrządzonych przez palenie tytoniu. E-papierosy okazały się nieszkodliwe, intratne i popularne. Jednak przed nami wciąż długa droga do odparcia argumentów, że e-papierosy nie pomagają palaczom w walce ze swoim nałogiem.

  1. Wykorzystanie e-papierosa wśród osób dorosłych w Wielkiej Brytanii.

W maju 2015 Action on Smoking & Health (ASH) opublikowało jeszcze bardziej obiecujące dane. Wynika z nich, że od 2014 roku do maja 2015 nastąpił wzrost liczby użytkowników e-papierosów. Szacuje się, że w Wielkiej Brytanii liczba ta wynosi 2,6 miliona osób dorosłych. Blisko połowa z nich wykorzystuje e-papierosa jako produkt medyczny, to znaczy jedną z form nikotynowej terapii zastępczej. Z danych jednoznaczne wynika, że użytkownicy papierosów elektronicznych chcą zredukować szkody wyrządzone przez palenie tytoniu. Chcą zmniejszyć ilość wypalanych papierosów, by ostatecznie porzucić tradycyjne palenie[9].

Jednak, wbrew pozorom, te liczby nie są takie wielkie. Z badania obejmującego lata 2014 i 2015 wynika, że odsetek e-palaczy wcale nie jest taki duży. To tylko 17,6% spośród wszystkich osób spożywających wyroby tytoniowego. Warto jednak pamiętać, że e-papieros wyrobem tytoniowy nie jest. Z drugiej strony jednak, skoro aż tyle osób wykorzystuje e-papierosa w walce z nałogiem, to czy kampanię zniechęcające do wapowania, siejące strach w społeczeństwie, nie wywołują odwrotnego efektu niż zamierzony? Czy rzeczywiście są potrzebne?

  1. Poziom nikotyny i obecność selektywnie wybranych substancji toksycznych w pochodnych tytoniu (w tym w papierosach tradycyjnych) oraz w liquidzie służącym do elektronicznej inhalacji

liquidDr. Farsalinos wraz ze swoim zespołem badawczym, w skład którego weszli: I. Gene Gillman, Matt S. Melvin, Amelia R. Paolantonio, Wendy J. Gardow, Kathy E. Humphries, Sherri E. Brown, Konstantinos Poulas oraz Vassilis Voudris, przebadali 21 próbek liquidów. Zawartość liquidów porównał z substancjami chemicznymi zawartymi w wyrobach tytoniowych. Jego badanie potwierdziło, że e-płyny nie są wolne od potencjalnie szkodliwych substancji chemicznych podobnych do tych, które znajdują się w produktach tytoniowych. Liquidy jednak zawierają naturalnie wyodrębniony tytoń (nie wszystkie), co może spowodować wzrost ekspozycji. Mimo faktu, że zawierają potencjalnie szkodliwe substancje, to są one w ilościach śladowych. E-papierosa wciąż są mniej szkodliwe niż inne wyroby tytoniowe, zwłaszcza papierosy tradycyjnego, ponieważ wykorzystywane do inhalacji elektronicznej liqudy zawierają znacznie mniejsze lub nawet prawie niezauważalne ilości TSNA i azotanów[10].

KONIEC

Jeśli następnym razem usłyszysz pod swoim adresem oraz wszystkich, którzy korzystają z e-papierosów rzeczy nie odnoszące się do żadnych faktów to odwołaj się do powyżej przytoczonych badań. Musimy uświadamiać naszych nieprzygotowanych do rozmowy dyskutantów i reagować na formułowane przez nich urojenia.

Jeśli uważasz, że ten artykuł jest wartościowy, to podziel się nim ze znajomymi. Miłego wapowania!

[1] http://www.vapingforthegreatergood.org/helping-anti-vapers.html

[2] http://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0116861

[3] http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23033998

[4] http://ntr.oxfordjournals.org/content/early/2015/01/24/ntr.ntu333

[5] http://www.mdpi.com/1660-4601/11/11/11220/htm

[6] http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18502551

[7] http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20044187

[8] http://www.smokinginengland.info/latest-statistics/

[9] http://www.ash.org.uk/files/documents/ASH_891.pdf

[10] http://www.mdpi.com/1660-4601/12/4/3439/htm