Parowniki (MOD)

Smoktech Vapor Chaser Tank


Wygląd 74%
Wykonanie 85%
Właściwości 85%
Wygoda 86%
Krótkie podsumowanie

Klasyczny wygląd i solidne wykonanie sprawiają, że to po prostu dobry sprzęt.

Wynik 82%
Oceny czytelników
1 głosy
72

Nigdy nie byłem fanem tanków, jednak ostatnimi czasy zrobiłem się trochę bardziej leniwy i nie chce mi się cały czas zakraplać atomizera. Postanowiłem więc dać szansę pewnemu parownikowi od firmy bardzo popularnej na naszym kochanym rynku e-papierosów. Tak, tak, mówię właśnie o firmie Smoktech i wynalazku o nazwie Vapor Chaser Tank, a w skrócie mówiąc VCT. Wiem, że nie jest to może jakaś super technologia i nowość w świecie elektronicznych papierosów, ale z drugiej strony to mój pierwszy RTA od dłuższego czasu, którego używam dłużej niż do przepalenia pierwszej grzałki lub pierwszego wycieku.

Wygląd i prostota obsługi

Wygląd jest bardzo klasyczny i tak naprawdę nie ma czym się tu zachwycać, a tym bardziej czego hejtować. Sam parownik wykonany jest porządnie i gdy trzyma się go w rękach to nie ma się wrażenia, że zaraz może się rozlecieć.

Wszystko jest trwałe, wytrzymałe i na swoim miejscu. Jedynie pierścień do kontrolowania air hole mógłby chodzić trochę delikatniej. W zamian otrzymujemy jednak pewność, że nie zmieni on e-papieros smoktechsamodzielnie pozycji podczas umieszczenia e-papierosa w kieszeni. Zdecydowanie zmieniłbym baniak pyrexowy na jakiś grubszy plastik, ponieważ z moim szczęściem i roztargnieniem mam cały czas wrażenie, że pożegnam się z nim szybciej niż mam na to ochotę.

Obsługa sprzętu może sprawić trochę problemów mniej doświadczonym użytkownikom. Najlepszym przykładem na to jest mój znajomy, który kupił sobie taki sam model jako pierwszy parownik w życiu i nie zauważył, że jest coś takiego jak pierścień kontrolujący ilość podawanego liquidu. Rozpoczął próbę wapowania właściwie na sucho, co skończyło się spaleniem dwóch grzałek w ciągu 10 minut. Taka przestroga od wujka, zawsze sprawdzajcie co jak działa zanim zaczniecie wapowanie.

Codzienne korzystanieatomizer

Jeśli chodzi o kwestie chmurki, wycieków i bobrów to przyznam szczerze, że nie mogę narzekać. Jedynie nie podoba mi się to, że chmurę zaliczymy do tej z gatunku ciepłych, ale za to jest duża, gęsta i nie drapie.

Wycieki są praktycznie niemożliwe ze względu na to, że air hole znajduje się na boku parownika, a nie pod gwintem. Samodzielne nakręcanie grzałek jest banalne i nie różni się praktycznie niczym od tego ze starych clearomizerów. Jedynie grzałka jest pionowa, a nie pozioma i watę umieszcza się wokół niej, a nie przez sam środek.