Z E-Fajką na Luzie

Trochę historii, czyli jak powstały e-papierosy?


Większość osób używających obecnie e-papierosów jest raczej przekonana, że to zupełnie nowy na rynku produkt, mający może co najwyżej kilka lat. Tymczasem historia tego urządzenia sięga aż połowy XX wieku, a stworzyć go próbowały… koncerny tytoniowe. Niewiele z tego wyszło, dzięki temu jednak powstała idea bezpiecznego palenia, pozwalająca na późniejszy rozwój elektronicznych papierosów.

Zaczęło się od dużych strat koncernów tytoniowych

Pierwsze firmy zainteresowane wynalezieniem e-papierosów wcale nie chciały ich produkować. Zostały do tego niejako zmuszone sytuacją. W XX wieku lekarze i naukowcy zdali sobie sprawę z tego, jak bardzo szkodliwe jest palenie tytoniu i rozpoczęła się medialna nagonka zarówno na samą używkę, jak i na jej producentów.

Z tego właśnie powodu w połowie XX wieku Philip Morris zaczął prace nad pierwszym elektronicznym papierosem. Model Eclipse nadal używał tytoniu, zawierał nikotynę i wytwarzał tlenek węgla, zmniejszał jednak o prawie 90% negatywne konsekwencje biernego palenia. Działo się tak dzięki temu, że nie zachodził proces spalania, a jedynie podgrzewania wkładu. Kolejny produkt – Acord, dbał już również o swoich użytkowników, pozwalając im wdychać aż o ponad 80% mniej szkodliwych substancji. Żaden z tych wynalazków nie zyskał jednak większej popularności.

E-papieros szturmem zdobywa rynek

Przełom nastąpił dopiero około roku 2004, kiedy chiński farmaceuta, kierując się nieco bardziej szlachetnymi pobudkami niż Philip Morris, skonstruował prototyp pierwszego prawdziwego e-papierosa. Początkowo model Ruyan dostępny był tylko na lokalnym rynku chińskim. Dopiero po uzyskaniu wszystkich pozwoleń, w 2005 roku, rozpoczęto sprzedaż w innych rejonach świata. Do USA Ruyan trafił rok później – i tutaj właśnie zdobył w końcu popularność wśród palaczy chcących pozbyć się ze swojego życia niszczącego ich zdrowie nałogu.

e-papierosJuż po kilku miesiącach można było natknąć się na pierwsze wątpliwości co do korzyści z zamiany papierosów tradycyjnych na elektroniczne. Szybko rosnąca liczba użytkowników tych ostatnich sprawiła, że tematem zainteresował się świat nauki, głównie medyczny. Wyniki badań zwykle jednoznacznie świadczyły na korzyść e-papierosów, czasem tylko poddając w wątpliwość skład chemiczny i wpływ podgrzewania popularnych liquidów na ludzkie zdrowie.

Mniej więcej w tym samym czasie e-papieros wkroczył na polski rynek, gdzie reklamowano go nie tylko jako sposób na bezpieczniejsze oddawanie się nałogowi, ale przede wszystkim metodę rzucenia palenia w ogóle. Ta kwestia nadal budzi wiele kontrowersji, są jednak osoby poświadczające, że właśnie dzięki niemu udało im się w końcu wyrwać ze szponów nałogu tytoniowego.

Druga generacja e-papierosów

Rok 2008 przyniósł branży kolejną zmianę: zaprojektowano, a następnie wypuszczono na rynek tankomizery. Pozbyto się w nich sprawiającej wiele problemów specjalnej waty nasączanej dotychczas płynem zawierającym nikotynę, zastępując ją po prostu pojemniczkiem na liquid. E-palenie stało się dzięki temu jeszcze prostsze, toteż liczba jego fanów ponownie drastycznie wzrosła.

W Polsce zaczęły się pojawiać wyspecjalizowane w tego rodzaju sprzęcie firmy, sprzedające papierosy elektroniczne zarówno wysyłkowo, jak i pierwszych dedykowanych tej branży sklepach. Popularność wapowania, jak nazwano popularnie e-palenie, rosła z rok na rok. Duży skok zanotowany został po wprowadzeniu kolejnego bardziej nowoczesnego rozwiązania – clearomizera, a także znacznego wzrostu wydajności baterii.

Warto tu zaznaczyć, że początkowe modele e-papierosów miały wygląd zbliżony jak najbardziej do tradycyjnych, co prawdopodobnie wynikało z chęci wykorzystania przyzwyczajenia palaczy do takiej właśnie formy przyjmowania nikotyny. Późniejsze odeszły znacznie od tego wzoru, co pozwoliło nie tylko na zastosowanie o wiele bardziej pojemnych baterii (trzymających już nie godzinę czy dwie, ale często całą dobę), jak i na zmianę ustników na wygodniejsze dla użytkownika.

Badania i kontrowersje

e-papierosyOczywistym jest, że żadne używki zawierające substancje psychoaktywne takie jak nikotyna, nie pozostają obojętne dla ludzkiego organizmu. Na pewno podobnie jest również z e-papierosami. Naukowcy długo ten temat ignorowali, jako że sprzedaż, a więc i liczba użytkowników tego nowego sprzętu, nie była zbyt duża. Zmieniło się to jednak na przestrzeni zaledwie kilku lat. Sprzedaż w 2012 roku w samych Stanach Zjednoczonych przekroczyła znacznie 1,3 miliona sztuk, co stanowiło już całkiem poważny rynek odbiorców tego, nadal nietypowego, produktu.

Choć prasa nadal donosi w formie sensacyjnych artykułów o szkodliwości e-palenia, sami lekarze i badacze nie mają wątpliwości: tradycyjne papierosy są znacznie bardziej trujące. Elektroniczna ich wersja pozwalająca na wdychanie nikotyny bez absolutnej większości skutków ubocznych czynnego i biernego palenia zyskała nawet akceptację AAPHP, Amerykańskiego Stowarzyszenia Lekarzy Zdrowia Publicznego. Wszyscy wskazują natomiast jednoznacznie, że nie jest to zdecydowanie produkt dla osób nieletnich i dorosłych niepalących – stanowi jednak, zwłaszcza według kardiologów, dobrą alternatywę dla już uzależnionych.

Czasy współczesne

Obecnie naukowcy nie mają w zasadzie wątpliwości, że wapowanie jest dratycznie mniej szkodliwe od zwykłego palenia. Głównym problemem w tym zakresie są raczej liquidy: wiele małych firm produkuje ich w mnóstwo, w najróżniejszych smakach – nie podając jednak przy tym zwykle dokładnego składu, proporcji, a przede wszystkim nie przedstawiając żadnych danych dotyczących ich szkodliwości, zwłaszcza przy długotrwałym użytkowaniu.

Zgodnie więc z najnowszymi wynikami badań, zamiana analogowego papierosa na elektronicznego wydaje się bardzo dobrym pomysłem pod warunkiem, że wybierzemy markowy sprzęt i dobrej jakości liquidy. Uzyskamy dzięki temu nie tylko poprawę swojego stanu zdrowia, ale też kondycji.