Zasilania (MOD)

Vamo V8 – co z tą klasyką?


Cena 75%
Dostępność 75%
Jakość 75%
Krótkie podsumowanie

Drogie i niezbyt starannie wykonane body. Największym plusem jest to, że można się nim bronić w czasie napadu rabunkowego.

Wynik 75%
Oceny czytelników
0 głosy
0

Jak zapewne sami zdołaliście zaobserwować, od jakiegoś czasu poszukując zasilania do parownika można znaleźć coraz mniej rurek, a zdecydowanie większy wybór jest pośród boxów. Wiadomo, nie ma co się dziwić – w boxach można zmieścić dwa razy większe i bardziej pojemne baterie oraz lepsze systemy regulujące. Daję sobie uciąć rękę, że wielu waperów nigdy w życiu nie miało do czynienia z rurkami. Z tego powodu chciałbym dziś przedstawić jedno z najpopularniejszych tego typu body, czyli znane każdemu Vamo V8.

Opowieści i mity

Ludzie, którzy chociaż raz mieli w swoim asortymencie którekolwiek Vamo twierdzą, że jest ono niezniszczalne i nic nie jest w stanie mu zaszkodzić. Niestety, ale nie mogę się z tym zgodzić, ponieważ wszystkie body, z którymi miałem do czynienia, trafiały do śmietnika po około 6 miesiącach użytkowania.

Dodatkowo urządzenie tego typu jest naprawdę sporych wymiarów, co przekłada się także na stosunkowo dużą wagę. Może być również przyczyną dziwnych spojrzeń na ulicy, jednak z drugiej strony możemy czuć się bezpiecznie idąc po szemranych okolicach – takim modem można spokojnie znokautować nieoczekiwanego przeciwnika.

Plusy

vamo v8Największym plusem jest możliwość przykręcenia każdego rodzaju parownika i nieważne czy jest to gwint zewnętrzny czy wewnętrzny. Sporą zaletą jest także możliwość korzystania z akumulatorów 18350. Jeśli wolimy dłużej wapować bez konieczności ładowania to możemy zastosować osłonę rozszerzającą na 18650.

W kwestii regulowania parametrów, model ten nie różni się praktycznie niczym od większości boxów. Na wyświetlaczu znajdują się takie informacje jak oporność grzałki i stan naładowania baterii w procentach. Nie można także zapomnieć o cenie, jeśli chodzi o starsze modele to jest ona bardzo atrakcyjna, gorzej to wygląda w momencie kupowania premierowych egzemplarzy.

Minusy

Wad jest niestety całkiem sporo, zacząć można rzecz jasna od pokaźnych rozmiarów, a sama rurka wygląda trochę jak dymiącą zabawka erotyczna. Waga i długość praktycznie uniemożliwiają trzymanie tego modelu w kieszeni – konieczne jest korzystanie z etui powieszonego na szyi.

Na koniec muszę też wspomnieć o awaryjności. Istnieje raczej mała szansa, że akurat trafisz na jeden z tych legendarnych, nieśmiertelnych egzemplarzy. O dziwo, różnego rodzaju problemy występują zbyt często. Osobiście nie widzę też żadnej różnicy pomiędzy V3 a V8, a pod względem wizualnym, nowy model przydałoby się trochę odświeżyć.