E-Liquidy

Vape Crew – Big Cheesecake. Sernik!


Sernik, serniczek. Ciasto niebios. Na upalne dni, serniczek prosto z lodówki jest jak balsam na wszystkie rany. Dzisiaj sernik zostanie wy-butelkowany – na stole Big Cheesecake od Vape Crew.

 

Zapraszam 😉

Chuck Testa!

Smak

Big Cheesecake w smaku jak dla mnie najbliżej leży sernika w proszku od znanej marki Dr. Oetkera. Wiecie, tego sławnego sernika.

 

Różnica główna jest taka, że ten jest dużo słodszy. Zdecydowanie podpasuje to fanom deserów oporowo słodkich – tu jest naprawdę cukrzyca.

Ten liquid ciężko rozbić na komponenty – to smak słodkiego sernika, nie czuć tutaj osobno twarożku, osobno masła… Zupełnie jak Oetkerowski, to jest gotowy sernik. Prosto z butelki, bez rozmieniania się na drobne, z grubej rury.

Zapach

Ciężko mi polemizować o sernikowym zapachu – nie wiem co tajemnego tak naprawdę mógłbym wam o nim ujawnić.

Kto kiedykolwiek robił sernik na zimno z proszku, na pewno skojarzy woń. Ta jest niemalże identyczna, aż za bardzo – woń jest przesycona słodyczą do samego środeczka.

 

Nie jestem niestety specjalistą od wypieków – raczej oscyluję w gatunku tych którzy potrafią taki gotowy sernik zrobić wedle przepisu a i tak go popsuć – także niestety, tutaj będzie tylko smutna kropka na cześć wszystkich serników które skrzywdziłem.

Główne Uwagi

Problemy jakie mam z tym liquidem są dwa. Pierwszy jest dość… ironiczny.  Cheesecake jest chamski, i się przede mną broni.

Buteleczka w której rezyduje, jest nieprzeźroczysta. Zyskała fajny wygląd – niestandardowy, niecodzienny. Ale straciła coś dużo, dużo ważniejszego…

Przejrzystość.

Nie byłem w stanie oszacować, ile soczku jeszcze pozostało mi w butelce. Po prostu niezbyt. Nie było żadnego paska przeźrocza na butelce, nic co pozwoliłoby mi mniej więcej obstawić czy jeszcze poszaleję, czy niezbyt. A w szacowaniu „na wagę” jestem wyjątkowo cienki.

Druga uwaga o której muszę wam wspomnieć – ten liquid jest przesłodzony, i to mocno – niestety, to się kończy w wiadomy sposób…

Na grzałce pozostaje Afganistan. Kompletna rzeź. Nie pokażę wam tego, bo to naprawdę drastyczny widok. Zamiast tego dam wam mem. Tak, żeby nie wypaliło wam oczu. Wolałbym żeby czytelnicy nie zwracali śniadania czy obiadu, to źle wpływa na odbiór.

W moim wypadku, co dwa-trzy zalania, grzałki były całkowicie pokryte nagarem, a wata po takiej wycieczce smakowej przypomina kolorem drewno. Jakie drewno?

Ano takie. Do tego kolor bliski ciemnej miedzi osiada wszędzie gdzie jest w stanie – na uszczelkach, na metalowych gwintach, na śrubkach… Masakra. Istna teksańska masakra. Chyba najgorszy nagar jaki się u mnie w cylinderku utworzył odkąd pamiętam. Uh. Fuj, fuj, fuj, fuj, fuj.

 

 

No dobra, pomarudziłeś, do sedna

Zbierając całą opinię do względnego porządku – liquid jak na mnie, smakuje całkiem dobrze. Wolałbym żeby był mniej słodki – wypalenie całego tanka skutecznie zmuli, jednak próbowałem już dużo gorszych serników.

Jeżeli jesteście fanami sernika „gotowca” od Dr. Oetkera, to Vape Crew – Big Cheesecake jest dla was pozycją zadowalającą. Dajcie mu szansę, raczej się nie zawiedziecie. Pamiętajcie jednak, że to co potem będziecie musieli sprzątać… Uh. Przygotujcie się na wyjątkowo ostry bałagan na grzałeczkach. Będą mocno skatowane, i jest to rzecz pewna.

 

Dziękuję serdecznie #PROTEAM – dzięki nim miałem okazję opisać ten soczek, jak i również mam okazję opisać wiele innych.
Wyszukajcie ten Hashtag na Facebooku – będziecie mieli okazję poczytać co nieco solidnych recenzji od mniej zgredliwych i uporczywych recenzentów.

Trzymajcie się ciepło, a raczej chłodno, bo temperatury rosną… Idzie lato. Ciepłe lato.


Dodaj komentarz :)

avatar
  Subscribe  
Powiadom o