Rozrywka

Wygląd tradycyjny czy designerski?


Pierwsze elektroniczne papierosy, które pojawiły się na rynku, przypominały kształtem i wyglądem te tradycyjne. Prawdopodobnie było tak dlatego, że z założenia miały je zastępować palaczom, starano się więc maksymalnie upodobnić je do pierwowzoru. Dopiero po dłuższym czasie zrezygnowano ostatecznie z tych prób, dochodząc do wniosku, że taki model jest wyjątkowo nieekonomiczny – i projektanci popuścili nieco wodze fantazji. Powstało wiele różnych typów e-papierosów, zarówno najprostszych, jak i w wersjach dla szczególnie wymagających.

Pierwsze zmiany wymusiła bateria

Papierosy analogowe mają stosunkowo niewielkie rozmiary, więc wszelkie próby naśladowania ich wyglądu powodowały konieczność „zmieszczenia” baterii w naprawdę małej obudowie. Na dodatek trzeba było zostawić jeszcze miejsce na atomizer i ustnik. W rezultacie niektóre modele elektronicznych papierosów wytrzymywały jedynie kilka godzin, w skrajnych przypadkach nawet tylko jedną czy dwie. W oczywisty sposób sprawiało to, że wapowanie uznawane było powszechnie za dość uciążliwe, nawet mimo pojawienia się na rynku specjalnych „paczek” z miejscem na zapasowe baterie i ustniki, a później także z wewnętrznym, znacznie większym akumulatorem, umożliwiającym podładowanie urządzenia. Przez pewien czas można było nawet kupić specjalne baterie połączone na stałe z kablem USB, dzięki którym producenci chcieli rozwiązać problem wapowania na przykład podczas pracy czy ogólnie korzystania z komputera. Nigdy jednak nie zdobyły one szczególnie wielu fanów.

Trzeba było poszukać innych rozwiązań

Pierwsze próby wydłużenia czasu działania e-papierosów spowodowały pojawienie się na rynku urządzeń o wyglądzie analogów, ale znacznie większych i cięższych. Nie był to najlepszy pomysł: bateria trzymała co prawda trochę dłużej, ale ustniki stały się zdecydowanie niewygodne, a całość mocno nieporęczna. Większość z tych modeli szybko zniknęła z rynku, choć do tej pory można je kupić jako „jednorazówki”, bez możliwości doładowania, działające od kilku do kilkunastu godzin.

W międzyczasie jednak pojawiła się teoria, że upodabnianie e-papierosów do tradycyjnych, tytoniowych, wcale nie jest dobrym pomysłem, jeśli spojrzeć na nie z punktu widzenia palacza próbującego pozbyć się nałogu. Prowadzone w rozmaitych środowiskach ankiety wykazały, że jest to znacznie łatwiejsze, jeśli elektroniczna „używka” ma zupełnie inny wygląd i swój własny, odmienny od dotychczasowych przyzwyczajeń nałogowców, sposób używania. Pozwala to odciąć się nie tylko od papierosów jako takich, ale też od wyrobionych często przez długie lata przyzwyczajeń.

Główną zaletą e-papierosa jest obecnie właśnie jego „inność”

papieros elektronicznyChoć pierwsze próby odejścia przez projektantów od standardowego wyglądu e-papierosów powodowały często, że palacze analogów śmiali się z waperów mówiąc o „ssaniu długopisu”, był to jednak krok w dobrą stronę. Uwolnienie się od niewielkich rozmiarów urządzeń pozwoliło na montowanie w nich coraz bardziej pojemnych, wytrzymałych baterii, dzięki czemu zniknęła dotychczasowa uciążliwość w postaci konieczności noszenia wszędzie ładowarki. E-palacze zaczęli być widoczni w przestrzeni publicznej: na przystankach autobusowych, w pubach, na koncertach, a nawet w firmach, w których pracowali. Papierosy elektroniczne przestały budzić zdziwienie i wywoływać drwiące uśmieszki, a sami waperzy coraz częściej byli zagadywani na ich temat.

Nowoczesne e-papierosy zupełnie nie przypominają analogów

Bardzo ciężko jest w tej chwili trafić na modele, które nadal nawiązują do wyrobów tytoniowych. Bez trudu natomiast można sobie wybrać urządzenie nie tylko niezawodne i pozwalające na długie używanie na jednym ładowaniu – ale i stanowiące efektowne uzupełnienie naszego stylu ubierania się, życia, a nawet charakteru. Może być eleganckie, pasujące do stylowego garnituru biznesmena, albo barwne, z oryginalnym wzorem obudowy, podkreślającym indywidualność użytkownika. Można nawet, dobierając sobie odpowiednie elementy, zbudować swój własny, niepowtarzalny model.

Elektroniczny papieros przeszedł więc w ciągu ostatnich lat mniej więcej tą samą drogę, co kiedyś telefony komórkowe. Z rzadko spotykanej ciekawostki budzącej powszechne zainteresowanie stał się czymś powszechnym. Można go zobaczyć w etui przyczepionym do paska bądź zawieszonym na smyczy, wystającego z kieszeni eleganckiej koszuli, wyciąganego „do towarzystwa” w grupce palaczy przed firmami. Bez trudu w każdym większym mieście znajdziemy też punkty sprzedaży e-papierosów, akcesoriów i liquidów, dzięki czemu zniknęła konieczność zamawiania ich wysyłkowo i czekania dwa czy trzy dni na przesyłkę.

Odejście od tradycyjnego wyglądu było więc prawdopodobnie nie tylko najlepszym pomysłem projektantów – ale doprowadziło do spopularyzowania, upowszechnienia i przede wszystkim „odczarowania” elektronicznych papierosów. I miejmy nadzieję, że dalszy ich rozwój będzie szedł w tą właśnie stronę.