Wiedza & Porady

Czy Tajlandia przemyśli swoje radykalne prawo antywapingowe?


Tajlandia nie ma zamiaru pieścić się z waperami – wystarczy, że zostaniesz w tym kraju przyłapany na posiadaniu e-papierosa, a już lądujesz w pierdlu, nawet na 10 lat. Artykułów związanych z wapowaniem nie wolno tam też produkować, sprzedawać i sprowadzać z zagranicy. Jest to, bez dwóch zdań, jeden z najmniej przyjaznych e-paleniu krajów na świecie.

A jednak coś wydaje się tam zmieniać. Po staraniach tajskiej grupy pro-wapingowej ECST, będącej jednym z członków międzynarodowej sieci INNCO, rząd Tajlandii zaczyna powoli myśleć nad zmianą swojego radykalnego zdania. ECST poprosiło tajlandzkie biuro Ombudsmana o przemyślenie sprawy zakazu.

Oficjalna prośba

ECST uważa, że prawidłowe regulacje związane z rynkiem vape’u wystarczą, aby zarówno waperzy jak i osoby chcące rzucić palenie mogły na tym skorzystać w takim samym stopniu, co rząd, który mógłby po prostu objąć sprzedaż e-papierosów podatkiem. Jest to o tyle istotne dla Tajlandii, że turyzm w tym kraju znacznie pogorszył się ostatnimi czasy, właśnie z powodu zatrzymań zagranicznych turystów, będących w posiadaniu e-papierosów. Sprawy te szybko trafiły do prasy, zaś rząd tajlandzki nie ma od tamtej pory chwili spokoju od negatywnych wpisów.

 

 

Według Marita Karunyawata, jednego z członków ECST, odpowiednie przepisy zawiązane z vape’m pozwoliłyby też rządowi na wprowadzenie chociażby nakazu sprzedaży tego typu artykułów wyłącznie osobom pełnoletnim oraz ograniczenie reklam e-papierosów w taki sposób, aby trafiały one niemal wyłącznie do odpowiedniej grupy wiekowej.

Do rządu trafiła petycja, w której znalazło się 40 000 podpisów od ludzi popierających ideę legalnego wapowania w Tajlandii. Ministerstwo Handlu przygląda się w tym momencie samemu prawu. Samo biuro Ombudsmana również przysłało odpowiedź do ECST, informując, że sprawdzi, czy zakaz wapowania w tym kraju faktycznie narusza prawa obywateli.

Zakaz vape’u w Tajlandii obowiązuje już czwarty rok. Podobnie jak w Stanach, dostrzec tu można pewne rządowe interesy – rząd tajlandzki jest bowiem właścicielem kilku marek papierosów, które przynoszą miliardowe zyski. Nietrudno więc o podejrzenia, czy tamtejszym politykom po prostu sen z oczu spędza koncepcja utraty klientów. Zawsze mogą pomyśleć nad własnymi markami e-papierosów, prawda?


Dodaj komentarz :)

avatar
  Subscribe  
Powiadom o