Wiedza & Porady

Ekspansja JUUL


JUUL ma ostatnio ręce pełne roboty. Ich produkty sprzedają się w Stanach niczym świeże bułeczki, zaś prowadzone przeciwko nim zacięte kampanie sprawiły, że o marce tej robi się coraz głośniej. Oczywiście, dochodzi do tego dość niechlubne zjawisko Juulingu, czyli zaciągania się wytworami tego producenta przez amerykańskich nastolatków, traktujących to jako nową formę lansu. Nie jest to jednak coś, na co sama firma ma większy wpływ. Wręcz przeciwnie, JUUL Labs jest stanowczo przeciwne sprzedaży JUUL osobom poniżej 21 roku życia. Nie powstrzymuje to jednak publiki od atakowania firmy, przerażając rodziców i pedagogów, a jednocześnie czyniąc ją popularniejszą. Obecnie akcje JUUL Labs wynoszą 70%, zaś sama firma stawia na poszerzenie swoich wpływów. Nic więc dziwnego, że jej oczy zwróciły się w stronę drugiego na świecie rynku zbytu e-papierosów – Wielkiej Brytanii. Od 21 lipca na terenie Zjednoczonego Królestwa można już kupić produkty JUUL, co z pewnością ucieszy tych, którzy dotychczas mieli zamiar importować te e-papierosy ze Stanów.

God Bless The JUUL!

Na początek warto zaznaczyć, że JUULe sprzedawane na terenie Wlk. Brytanii będą się nieco różnić od swoich amerykańskich odpowiedników. Zestaw początkowy będzie kosztować 29,99 funtów, czyli o 10 dolarów mniej, niż w Stanach, gdzie taki zestaw kosztuje 49,99 USD. W zestawie znajdziemy cztery JUULe, których smaki, pomimo nieco innej nazwy, prezentują się dość podobnie do swoich amerykańskich ekwiwalentów. Największa różnica tkwi tu jednak w zawartości nikotyny.

Ponieważ poziom nikotyny jest wyznaczany przez zasady TPD (Tobacco Products Directive), brytyjskie JUULe wykorzystują liquidy z 20 mg/ml nikotyny. Jest to zaledwie jedna trzecia tego, ile nikotyny zawiera JUUL amerykański, w którym znajdziemy liquid z 59 mg/ml nikotyny. Co prawda producent już zapowiedział lżejsze liquidy na rynek amerykański, lecz ilość zawartej w nich nikotyny w dalszym ciągu jest dwukrotnie większa od tego, co znajdziemy w liquidzie brytyjskim.

 

 

I tu pojawia się problem. Tak mała ilość nikotyny raczej nie przypadnie do gustu ludziom, którzy wolą wapować za pomocą urządzeń, w których płyn możemy zawsze uzupełnić sami, zaś zawartość nikotyny można sobie dobrać według własnych upodobań. JUULe produkują też mniejszą ilość dymu. Na styl JUULi amerykańskich, brytyjskie modele również będą wykorzystywać liquidy z solą nikotyny, która sama z siebie zmniejsza uczucie satysfakcji u tych, którzy lubią poczuć moc płynu w gardle. Już model amerykański cierpiał na ten mankament, wyobraźcie sobie więc teraz znacznie słabszy liquid z JUULa brytyjskiego.

Co więcej, JUUL będzie musiał stanąć w szranki z innymi producentami, których obecność na rynku brytyjskim jest już bardzo mocna. Przypominamy, że Brytyjczycy dali się przekonać do e-papierosów, więc tamtejszy rynek jest traktowany bardzo poważnie jako zdrowa alternatywa dla tradycyjnego palenia. Tym bardziej zastanawia to, czy JUUL ma jakiekolwiek szansę przebić się w UK. Zwłaszcza w swojej słabszej formie.

JUUL trafił do sprzedaży w 250 vape shopach na terenie Wlk. Brytanii. Zmieniło się też ograniczenie wiekowe – brytyjskiego JUULa mogą kupować osoby od 18 roku życia. Najciekawszy jest tu jednak nowy, piaty smak, dostępny ekskluzywnie w brytyjskich sklepach sieciowych – Apple Orchard. Nie jest on w ogóle dostępny w sklepach amerykańskich. Sieciowe sklepy oferują zestawy dla początkujących za 9,99 funtów – jest to cena zauważalnie niższa, niż w przypadku wersji amerykańskiej.

Firma wkroczyła też na rynek izraelski, zaś już niedługo ma zamiar wkroczyć na rynek azjatycki z nową siedzibą w Singapurze. Na tym jednak nie koniec – JUUL już zapowiada rozpoczęcie sprzedaży we Włoszech, Niemczech lub Francji. Kto wie, może z czasem przyjdzie też kolej na Polskę?


Dodaj komentarz :)

avatar
  Subscribe  
Powiadom o