E-Liquidy

Halo Malibu – Wakacje w ustach


Smak 92%
Chmura 92%
Moc 85%
Cena 83%
Krótkie podsumowanie

Wysoka jakość i naprawdę ciekawy smak. Warto spróbować!

Wynik 88%
Oceny czytelników
0 głosy
0

Sprzęty sprzętami i atomizery atomizerami, ale po raz kolejny musimy się obowiązkowo zająć płynem do e-papierosa. Nie oszukujmy się, nie do końca najważniejsze jest to na czym wapujemy, o wiele ważniejsze jest to co wapujemy. Jeśli kupimy obrzydliwy liquid, będzie on równie mało apetyczny na parowniku za 200, jak i za 15 złotych.

Dlatego ja jak najczęściej staram się siegać po mieszanki z najwyższej półki, które dostarczą mi o wiele więcej walorów smakowych, niż tylko jednoskładnikowy smak. Dziś uderzymy w mojego faworyta, jeśli chodzi o smaki deserowe, czyli Halo i smak Malibu!

Wygląd i pierwsze wrażeniehalo-malibu_8e0d14b5-3558-45e3-9054-54067ebec54e_large

Jeśli chodzi o pierwsze wrażenie to sama butelka robi dość duże. W pakiecie za 60 złotych dostajemy szklane opakowanie o pojemności 30 mililitrów, co nie jest aż tak wygórowaną ceną. Przecież nawet seryjne, jedno-smakowe płyny potrafią tyle kosztować.

Butelka wykonana jest z niebieskiego szkła, a pod nakrętką znajdziemy klasyczną pipetę do zakraplania. Takie rozwiązanie idealnie sprawdza się w przypadku atomizerów RDA, jednak jeśli korzystamy już z tak zwanych tanków to możemy mieć czasem utrudnione zadanie z zalewaniem. Pod nakrętką mamy dość gęsty płyn o pięknym zapachu.

Zapach, smak, moc, chmura

Tygryski najbardziej na świecie lubią wapowanie, więc zacznijmy opisywać wszystkie wrażenia jakie nam przy tej czynności towarzyszą. Po pierwszym zaciągnięciu się zapachem płynu, czuć bardzo wyraźnie kokosowo-pomarańczowy napój z lekką nutą świeżości.

pobraneTak na pierwszy zapach nie byłem w stanie wyczuć czy na pewno jest to menthol. Do takiego płynu obowiązkowo trzeba zrobić idealną, nową grzałkę i pierwsze chmury na pewno będą niesamowite.

W moim przypadku była to “szósteczka”, nie chciałem przesadzić z mocą, żeby liquid nie gryzł w gardło ze względu na duże stężenie nikotyny. Chmura duża i obszerna, więc na pewno jest trochę więcej gliceryny niż w przypadku seryjnych płynów stoiskowych. Moc bardzo umiarkowana, powiedziałbym nawet, że trochę za słaba, jednak nie przeszkadza mi to kompletnie i mogę to spokojnie zaakceptować.

Płyn smakuje trochę jak mrożona pinacolada, a w całym liquidzie wyczuwalny jest jakiś delikatny dodatek mentholu. Jeśli chodzi o mnie to zawsze będę chętnie wracał do tego płynu – niezależnie od tego, ile będzie kosztował.