Wiedza & Porady

JUUL zakazany w Izraelu


JUUL to temat, który, z jakiegoś powodu, naprawdę mnie fascynuje. Może to przez samą ideę powstania marki e-papierosów, która stała się klasą samą w sobie, a może po prostu nie sposób jest oderwać wzroku od ciągłych afer, otaczających tę firmę. Kiedy JUUL nie zbiera batów wraz z innymi producentami e-papierosów w Stanach za samo istnienie, to musi zmagać się z wściekłymi rodzicielami nastolatków, którzy lubują się w juulingu w szkolnym kiblu. Niełatwe jest życie pracownika tej firmy!

Do listy problemów JUUL dochodzi teraz rynek w Izraelu, na który udało im się wkroczyć w maju tego roku. Jest to zresztą część większej ekspansji JUULi poza Stany, zaś nieco odmienioną wersję tego e-papierosa można kupić chociażby na terenie UK. Niestety, rząd izraelski szybko podjął odpowiednie kroki i JUUL został zakazany. Powód? Izraelskie ministerstwo zdrowia uznało, że zawartość nikotyny w podach jest zbyt duża (ponad 20 mg/ml, co jest limitem nikotyny w Izraelu), aby JUUL mógł zostać dalej sprzedawany legalnie na terenie tego kraju. Producent prowadzi obecnie zaciętą walkę z izraelskimi politykami, zaś turyści z zagranicy, którzy mają zamiar odwiedzić Izrael, swoje Juule muszą zostawić w domu.

Co będzie dalej?

Ponieważ najmniejsze stężenie nikotyny w JUULu wynosi aż 35 mg/ml, trudno jest oczekiwać, że Benjamin Netanyahu, izraelski minister zdrowia, zmieni zdanie. Prawo to zacznie obowiązywać już na dniach, ponieważ zostało ono uchwalone pod sam koniec sierpnia, zaś okres jego przyjęcia wynosi 2 tygodnie. Biorąc pod uwagę, ile kosztować musiała ekspansja do Izraela i jak krótko JUULowi udało się utrzymać na tym rynku, są to dość przykre wieści dla tej młodej firmy.

 

 

Jeśli inne kraje zaczną brać przykład z Izraela i zakazywać e-papierosów ze względu na stężenie nikotyny, JUUL, a może też i inni producenci, stracą na tym kolosalne sumy pieniędzy. Z drugiej jednak strony, mamy też kraje pokroju Wielkiej Brytanii, która już stara się o wprowadzenie zmian w polityce związanej z e-papierosami. Jedną z polecanych poprawek byłoby klasyfikowanie siły nikotyny w e-papierosach, niezależnie od ogólnych wymogów Unii Europejskiej, które dotyczyłyby bardziej tradycyjnych form palenia.

Samo JUUL Labs postanowiło wysłać petycję do Sądu Najwyższego w Izraelu, w której tłumaczy, że inni producenci e-papierosów obecni na rynku tego kraju oferują znacznie silniejsze liquidy, zaś samo zakazywanie wapowania doprowadzi jedynie do tego, że ludzie zaczną sięgać po znacznie bardziej niebezpieczne papierosy tradycyjne.

Czy petycja coś zmieni? Szczerze powiedziawszy, wątpię. Chciałbym, aby było inaczej, lecz prawo podąża własną, chłodną logiką. Niemniej cieszy fakt, że JUUL przynajmniej próbuje walczyć o swoje. Oby dalsze podboje firmy były już znacznie bardziej fortunne.


Dodaj komentarz :)

avatar
  Subscribe  
Powiadom o