Recenzje

Premix Toxic Apple Mint & Strawberry


Rzadko zdarza mi się recenzować liquidy. Ba, rzadko zdarza mi się recenzować cokolwiek, dlatego staram się żeby moje wpisy były chociaż trochę interesujące, a także miały odpowiednią długość, żeby nie zanudzić potencjalnego czytelnika. Tyle wstępu. Teraz o samym płynie.

Smak to prawie to, co napisano na etykiecie. No, może jest za mało jabłka. Słabo je czuję, a z racji że na etykiecie jest wymienione jako pierwsze, spodziewałem się że wleci we mnie jak tymbark. Może to wina moich kubków smakowych, albo zawartości nikotyny. Nie wiem. 😉

Płynu w butelce typu “jednorożec” jest 40 ml w proporcji 70/30, gdzie 70% to niezłej jakości roślinna glicerynka, a 30% to glikol. Jest jeszcze pewnie kilka aromatów, ale to na sto procent nie jest nic “toxic” ;). W zależności od nikotyny w shotach można z niego rozmieszać 1.5, 3, 6… właściwie ile się chce, ogranicza nas jedynie BAT, i to że shoty w Polsce mogą być sprzedawane maksymalnie 10ml, i do 20mg nikotyny na mililitr.

Zajarałem się konkretnie, kiedy przyszło do wlewania shotów. Mój pokój wypełnił intrygujący zapach i postanowiłem standardowo wymieszać trójeczkę i przeczekać dobę, dla pewności że wszystko dobrze złapie. Miłym zaskoczeniem jest to, że nie trzeba wyrywać na siłę całego “droppera”, wystarczy tylko wyciągnąć ze środka taki “cypel”

(w tym miejscu artykułu windows postanowił się zaaktualizować, stwierdziłem więc że jakiś wyższy byt daje mi czas na przemyślenia. Przyszła mi do głowy Brittney Spears. Skierowałem myśli w tym kierunku, mrucząc pod nosem “hit mi bejbi łan mor tajm” przypierdzieliłem jeszcze jednego buszka, tym samym utwierdzając się w przekonaniu o małej obecności posmaku dojrzałego jabłka które krzyczy czarno na czerwonym z etykiety)

Po dobie steppingu w cieniu mojej szafki rozpocząłem intensywne testowanie. Truskawka i mięta bardzo wyczuwalne, jednak nie za słodkie, i nie agresywne. Nie mam ani klejącego języka, ani łez w oczach. Wszystko w tym liquidzie świadczy o tym, że ktoś zadbał o balans smaków, i wielokrotnie próbkował, nim finalny produkt trafił do czarno-żółtej buteleczki.

Etykieta dobrej jakości. Nie ściera się, nie mechaci. Przez pierwszy dzień się “kleiła”, potem jej przeszło.

Moim zdaniem, bardzo dobry liquid na letnie dni. Smak jest interesujący, cena optymalna dla przeciętnego kupca, a butelka jest jakościowa.

“Całkiem całkiem wcale” – Stwierdził Mój młodszy, 18 letni brat, kiedy dałem mu spróbować. Ja w tej kwestii się z nim zgadzam. Liquid nie jest super wyborny, ale widać że producent starał się zrobić coś dobrego, i to mu wyszło.


Dodaj komentarz :)

avatar
  Subscribe  
Powiadom o