Vape-Wiadomości

Problemów JUUL Labs z Izraelem ciąg dalszy


Jeszcze wczoraj pisałem o sromotnej porażce JUUL w Izraelu, a tu już pojawiły się kolejne niusy na ten temat. Jak już wiemy, kalifornijska firma przegrała sprawę w sądzie, przez co ich pięcioprocentowe pody nie mogą być sprzedawane (ani w ogóle obecne) na terenie Izraela. I chociaż JUUL walczył o swoje prawa pod koniec sierpnia, tak sędziowie pozostali bezwzględni. W międzyczasie, JUULe w dalszym ciągu można będzie nabyć na terenie tego kraju, lecz w mniej nikotynowej formie, zbliżonej do tej, którą mogą kupić u siebie Brytyjczycy.

To nie jest fair…

Samo JUUL Labs w dalszym ciągu czuje się urażone faktem, że inni producenci wyrobów tytoniowych mogą swobodnie sprzedawać swoje towary związane z vapingiem gdziekolwiek chcą, lecz to właśnie JUUL zbiera baty za samo istnienie.

Na łamach gazety Times of Israel, możemy przeczytać wypowiedź rzecznika firmy, który twierdzi, że „Nie da się zaakceptować wyroku kogoś, kto działa w ukryciu, z własną agendą, jednocześnie umacniając pozycję korporacji nikotynowych kosztem alternatywy, mającej na celu ocalenie milionów palaczy przed rakotwórczym nałogiem”.

 

 

Brak prawa na piśmie

Oskarżenie to dotyczy przede wszystkim izraelskiego ministra zdrowia, Yaakova Litzmana, stojącego za zakazem. Litzman już wcześniej był znany ze swego faworyzowania producentów wyrobów nikotynowych, wypowiadając się nawet krytycznie o idei oznaczania papierosów ostrzeżeniami o zagrożeniu dla zdrowia.

Sam Izrael nie ma w swoim prawie żadnych pisemnych ustaw, mówiących o e-papierosach. I chociaż JUUL zawsze walczy o to, aby ich produkty nie były sprzedawane osobom nieletnim, tak sam Izrael nie ma nawet ograniczeń wiekowych, narzuconych wobec sprzedaży e-papierosów.

Nie zanosi się zatem na żaden przełom w tej sprawie. Normalne JUULe są zakazane w Izraelu od 3 września, zaś w sklepach można znaleźć już tylko i wyłącznie niskonikotynowe wersje tego produktu.


Dodaj komentarz :)

avatar
  Subscribe  
Powiadom o