Wiedza & Porady

Wapowanie a rak – ile w tym prawdy?


Wykorzystanie vaporizerów jest jednym z najpopularniejszych obecnie trendów pośród młodych ludzi. A kiedy pojawia się nowy szał pośród młodych, media będą szukać sposobu na szokowanie generalnej populacji, doszukując się przekombinowanych teorii na temat tego, jak to nowa mania szkodzi młodym ludziom i jest winna wszystkich negatywnych rzeczy, które mają obecnie miejsce na świecie. W tym wypadku, do listy najgorszych rzeczy od czasu wybuchu II WŚ, takich jak Pokemony, Doom, szatański Harry Potter i muzyka punkowa ostrzejsza od repertuaru Violetty Villas dołączyło wapowanie. Jedną z najtańszych sztuczek, jakimi można podkręcić atmosferę pośród publiki, jest chwytliwy clickbait. Wystarczy, że nagłówek artykułu wspomni o tym, że wapowanie może powodować raka, a jego treść, często przecząca temu, co mówi tytuł, zejdzie na dalszy plan. Wielu z nas ma tendencję do przeglądania samych nagłówków, żeby nie tracić czasu na czytanie artykułu. Nietrudno sobie więc wyobrazić, jak wiele osób zaczęło wierzyć, że vaporizery to pierwszy krok do chemioterapii. W końcu jeden artykuł powiedział, że chmurzenie powoduje mutacje DNA prowadzące do nowotworów, zaś inny, bardziej ostrożnie, że może zwiększyć ryzyko zachorowania na raka. Wyjaśnijmy więc, dlaczego e-papierosów nie należy się bać.

Czynniki stojące za ryzykiem nowotworu

Rak niejedno ma imię. Pod tą nazwą kryje się bowiem cały szereg skomplikowanych chorób, powodowanych przez różnorodne czynniki, zależnie od typu nowotworu. Niektóre są genetyczne, czyli dziedziczone lub powstałe wskutek błędów podczas dzielenia się komórek DNA.

Tytoń jest z kolei jednym z najczęściej występujących czynników, prowadzących do większości nowotworów. Spowodowane jest przede wszystkim jego bardzo toksycznym składem. Według badań, jedna trzecia nowotworów powstaje wskutek nieprawidłowej diety, otyłości, palenia tytoniu oraz spożywania nadmiaru alkoholu.

Tym, co należy wiedzieć o karcynogenach (czyli właśnie czynnikach rakotwórczych), jest to, że nie są one bezpośrednią przyczyną raka. Niektóre z nich prowadzą do nowotworu dopiero po długim okresie czasu, zaś inne dotykają tylko ludzi z odpowiednimi genami.

 

 

Vaping i rak

Jak wspomnieliśmy wyżej, współczesna nauka zna już najbardziej podstawowe czynniki rakotwórcze, lecz dokładnego winowajcę w przypadku zachorowania znaleźć jest już dużo trudniej. Z tego też powodu, nagłówki mówiące o tym, że wapowanie to jedna z przyczyn raka można włożyć między bajki. Bardziej pasującym jest tu nagłówek mówiący o podwyższonym ryzyku. A wszystko dlatego, że wiemy, co pomaga rozwojowi choroby, lecz generalny winowajca wciąż pozostaje dla nas tajemnicą.

A jednak artykuły powołują się na badania, podczas których rzekomo wykazano, że e-papierosy są tak samo szkodliwe dla zdrowia, co ich tradycyjne odpowiedniki. Według osób piszących owe artykuły, naukowcy zauważyli, że wapowanie może powodować raka oraz choroby serca. Inna sprawa, że badania wcale tego nie wykazały. Po pierwsze, samo badanie zostało przeprowadzone na myszach oraz komórkach ludzkich, nie na samych ludziach. Po drugie, według profesora Petera Hajeka, dyrektora Tobacco Dependence Research Unit, badanie polegało na zanurzeniu ludzkich komórek w nikotynie oraz rakotwórczych nitrozoaminach. Oczywistym jest, że komórki zostały wówczas uszkodzone, lecz samo badanie nie miało nic wspólnego z e-papierosami.

Konsekwencje chmurzenia

Według statystyk, e-palenie niesie ze sobą zaledwie 5% ryzyka, płynącego z palenia zwykłych papierosów. Co więcej, najlepsze e-papierosy nie zawierają tytoniu, zastępując go płynem zawierającym nikotynę. Istnieje ryzyko uzależnienia od takiego płynu, lecz nie powoduje on raka. Co więcej, same e-papierosy dostarczają organizmowi mniej nikotyny, niż ich tradycyjne odpowiedniki.

Nie oznacza to jednak, że każdy może sobie beztrosko chmurzyć. Jeżeli cierpimy na problemy sercowe, nikotyna zawarta w liquidzie może pogorszyć nasz stan. Co więcej, niektóre chemikalia zawarte w liquidach, takie jak glikol propylenowy, mogą podrażnić oczy i drogi oddechowe. Jeśli nie będziemy się stosować do podstaw bezpiecznego wapowania, istnieje tez ryzyko, że opary z baterii mogą wydostać się na zewnątrz i eksplodować nam prosto w twarz.

Jak zatem widzicie, wapowanie niesie ze sobą pewne ryzyko. Jest ono jednak mniejsze, niż w przypadku tradycyjnego palenia. Wszystko zależy od naszego stanu zdrowia, oraz ile nikotyny wdychamy (o ile w ogóle ją wdychamy). Szkoda tylko, że w dalszym ciągu preferujemy korzystać z mediów, zamiast prawdziwie naukowych źródeł. Nietrudno się dziwić, że tak wielu z nas zostaje potem wprowadzonych w błąd.


Dodaj komentarz :)

avatar
  Subscribe  
Powiadom o