Wiedza & Porady

Wściekła matka chce zakazu vape’u w Stanach


Na łamach USA Today pojawił się ostatnio bardzo ciekawy (pod kątem komediowym) artykuł. Wielu Amerykanów lubi nabijać się z faktu, że rząd ich państwa sprzyja tokowi myślenia stanu niańkowatego (czyli państwa, które jest zwyczajnie nadopiekuńcze i przesadnie lansujące obrazek idealnej rodziny), zaś najnowsza afera idealnie się w to wpisuje. O czym mowa dokładnie? O naszych starych znajomych – FDA. A także wściekłej matce z bólem czterech liter, która oskarża producentów e-papierosów o to, że jej piętnastoletni syn został delikwentem z powodu wapowania. Komu oberwało się najbardziej? Kto czytał ostatnie artykuły, ten zapewne już zdążył zauważyć, że JUUL Labs jest od krok od stania się męczennikiem rynku vape’u w Stanach. I to właśnie na nich znowu spadają wszystkie gromy.

Nagonki ciąg dalszy

Oprócz JUUL Labs, FDA uwzięło się też na MarkTen XL, Vuse, Blu oraz Logic 60. Ponieważ pozostałe cztery firmy są jednak mniej popularne pośród amerykańskiej młodzieży, JUUL stał się nowym powodem wszystkich problemów, z jakimi borykają się rodziciele. Jedną z takich osób jest Kelli Cogan ze stanu Ohio, która, na łamach USA Today, skarżyła się o negatywny wpływ JUULi na jej syna. Cytuję:

„Kelli Cogan twierdzi, że jej piętnastoletni syn był w stanie kupić JUULe online w zeszłym roku, podszywając się pod swojego ojca i podając inny adres, niż zamieszkania, w celu odbioru paczki. Kobieta przyznaje, że firma zaproponowała dodanie imienia jej męża do czarnej listy, aby zapobiec przyszłym zamówieniom, lecz sama nie uznaje tego za wystarczająco skuteczny przeciwśrodek.”

Zreasumujmy: dzieciak kradnie kartę kredytową ojca, wchodzi na stronkę, podaje fałszywe informacje i inny adres odbioru, po czym nabywa, nielegalnie, paczkę JUULi. A ponieważ wchodząc na tego typu strony, zawsze podajemy tez swój wiek, pewne jest, że delikwent sfałszował też ilość wiosen na karku. Werdykt? Zakazać nikotyny, e-papierosów i sprzętu do vape’u!

 

 

Pani Cogan obwinia za cały incydent nie siebie i męża oraz to, że może ich techniki rodzicielskie wymagają dopracowania, a rząd amerykański i FDA. Twierdzi, że to ich wina, że jej niewinny synalek padł ofiarą straszliwego nałogu. Kobieta nie widzi niczego złego w swoim postępowaniu, twierdząc, że to JUUL jest kolejnym winowajcą.

A jak Wy uważacie, drodzy czytelnicy? Czy w Stanach powinno pojawić się nowe prawo, na przykład rozmowa telefoniczna celem potwierdzenia autentycznego wieku osoby składającej zamówienie, albo wideo czat? A może cała sprawa jest jednym wielkim nonsensem, pokazującym, że rodzice w dalszym ciągu wolą obwiniać wszystko, czym zajmują się ich dzieci, lecz nie siebie? Temat rzeka, szkoda tylko, że zaczyna dotykać też czegoś tak korzystnego, jak vape.


Dodaj komentarz :)

avatar
  Subscribe  
Powiadom o